(Perspektywa Nathaniela)
Odnalazłem moją partnerkę, i to nie byle jaką – przeznaczoną mi partnerkę!
Wyszedłem z czerwonego domu z białymi okiennicami, walcząc z pragnieniem, by nie odwrócić się na pięcie, nie wejść z powrotem do środka i nie zostać z moją partnerką. Mój wilk, Phantom, już wył, tęskniąc za nią. Prawda była taka, że czekałem i przez całe lata szukałem mojej partnerki po całym świecie. Nie mogę uwierzyć, że była tuż obok, dorastając w stanie Waszyngton. W dodatku z ludzkimi rodzicami!
Clara była tu ukryta. Podczas gdy Tom był w swoim gabinecie, próbowałem wymyślić, do kogo była podobna. Wydawała się tak znajoma, jakbym widywał ją każdego dnia. Wtedy dotarło to do mnie. Muszę zadzwonić do matki. Ona udzieli mi kilku odpowiedzi.
To dziwne, nie ma jeszcze osiemnastu lat. Czy to możliwe? Nie ma osiemnastki, a jednak możemy być sobie przeznaczeni? Czyżby Bogini poczuła moją tęsknotę za partnerką przez te wszystkie lata moich poszukiwań? Nieważne. Moje długie poszukiwania dobiegły końca. Koniec z nocami z byle ładną dziewczyną. Koniec z pustką. Koniec z zazdrością o inne wilki, które znalazły swoje partnerki. Koniec z rozpamiętywaniem przeszłości i zwątpieniem w siebie. Odnalazłem tę, która mnie dopełnia, a ona jest moja, tak jak ja jestem jej.
Czy kiedykolwiek się przemieniła? Zakładam, że nie, ponieważ czuje się tu, z ludzkimi rodzicami, jak w prawdziwym domu. Czułem miłość i szacunek, jakim ich darzy. Wiem, że gdyby ktokolwiek miał stanąć między nią a jej rodzicami, wybrałaby rodziców. Nie chciałem wchodzić między nią a jej bliskich. Musiałem rozegrać to z głową, w przeciwnym razie mogłaby mnie odrzucić, a tego nie chciałem. Chciałem mieć ją u swego boku. Zbudujemy własną rodzinę i razem zestarzejemy się. Ona jest moją teraźniejszością, przyszłością, moim na zawsze.
Patrzę na czerwony dom na farmie, licząc na to, że przed odjazdem jeszcze ją ujrzę. Pewnie już zaczęła się szykować na naszą dzisiejszą kolację. Wzdycham z frustracją. Muszę jeszcze trochę poczekać, by być znów z nią. Jednego jestem pewien: gdy tylko wejdzie do restauracji, już nigdy więcej mnie nie opuści. Przysięgam to sobie.
Kiedy tak o niej myślałem, w głowie zaczęło rodzić się coraz więcej pytań dotyczących mojej partnerki. Nagle mój Beta, Gideon, odezwał się: – Jabłka są w bagażniku. Co się stało, Nate? Co ci tyle zajęło? Już miałem wejść do środka po ciebie. Myślałem, że wpakowałeś się w kłopoty.
– Chodźmy. Zjemy z nimi dzisiaj kolację. Zadzwoń do Ambrosii i zrób rezerwację. Są urodziny mojej partnerki.
Gideon, ewidentnie zszokowany, zapytał: – Znalazłeś swoją partnerkę tam w środku?! – Wskazał na czerwony dom z białymi okiennicami.
– Tak, ale ona nie ma pojęcia, że jest wilkiem.
---
(Perspektywa Clary)
Wbiegam po schodach do swojej sypialni, by uszykować się na kolację w Ambrosii. AMBROSIA! W całym swoim życiu nie jadłam pięciodaniowego posiłku! Ten mężczyzna, Nathaniel, chce świętować moje urodziny w Ambrosii. Jak mogłam mieć tyle szczęścia!
Głos w mojej głowie powiedział, że był moim partnerem. Może bratnią duszą? Na to wyglądało. Kiedy moje oczy spotkały się z jego, widziałam w swojej przyszłości wyłącznie jego. Teraz gdy byliśmy osobno, tak bardzo chciałam być z nim, choć poznałam go zaledwie parę chwil temu. Cała logika wyparowała. My, razem, to było słuszne. Nie, to było idealne.
Miałam tylko godzinę na przygotowania. Przyglądam się sobie w lustrze. Zgarniam włosy do tyłu, żeby zobaczyć, co powinnam z nimi zrobić. Ale najpierw muszę wymyślić, w co się ubrać.
Otwieram szafę i przeszukuję ubrania. Westchnęłam. Szafa pełna ubrań, a ja nie mam się w co ubrać. Zawsze myślałam, że tylko rozpieszczone, bogate dzieciaki tak mówią, żeby wyłudzić kolejne ciuchy, ale teraz wiem, że to prawda.
Moja mama puka do drzwi. – Claro, kochanie, mam to dla ciebie. Wiem, że nie lubisz nosić obcisłych ubrań, ale po prostu musiałam ci to kupić. Kolor pasuje do twoich włosów! – Kładzie na moim łóżku papierową torbę z lokalnego butiku. Otwieram ją i wyciągam błyszczącą, czarną sukienkę bodycon z dopasowanym szalem. Moja matka zawsze ma idealne wyczucie czasu.
– Mamo, dziękuję. Jest piękna. – Całuję ją w policzek.
– Ups! Prawie zapomniałam! Są też buty – powiedziała, stawiając na łóżku pudełko. – Sandałki na obcasie z paskami. Może i wyglądam na konserwatywną, ale chcę zobaczyć, jak moja córka staje się tą seksowną kobietą, którą jest. Do tego chcę zrobić zdjęcia. Osiemnaście lat kończy się tylko raz. A teraz idź pod prysznic. – Matka posłała mi całusa w powietrzu, wyszła z pokoju i zamknęła za sobą drzwi.
Nie mogę w to uwierzyć! Mama kupiła mi sukienkę na urodziny. Kładę sukienkę na łóżku. Zanim ją przymierzę, muszę najpierw wziąć prysznic.
Biorę szybki prysznic, namydlając się moim ulubionym żelem o zapachu czekolady i truskawek. Dobrze, że umyłam głowę rano. Nie mam czasu suszyć długich włosów. W tej chwili po prostu chcę wyglądać i czuć się jak najlepiej przy Nathanielu. Zachichotałam. Na pewno się zadurzyłam. "On jest naszym partnerem" – ponownie słyszę głos. Cokolwiek. W tej chwili pragnę go po prostu znowu zobaczyć.
Wycieram się ręcznikiem i zakładam czyste figi typu bikini. Problem z obcisłymi sukienkami polega na tym, że bielizna zawsze się pod nimi odznacza. Próbuję przykleić nasutniki. Ten pomysł podsunęła mi moja najlepsza przyjaciółka, Maya, kiedy szykowałyśmy się na bal maturalny. Kiedy nie możesz założyć biustonosza, użyj nasutników. Spojrzałam na swoje piersi w lustrze. Są wystarczająco jędrne, że nie potrzebuję biustonosza. Wślizguję się w sukienkę bodycon, a ona leży na mnie jak ulał. Spojrzałam na siebie w lustro. Nieźle.
Teraz co zrobić z włosami. Zgarniam je dłońmi do góry, po czym stwierdzam, że po prostu zostawię je rozpuszczone. Szczotkuję końcówki włosów do wewnątrz, aby podbić loki. Idealnie.
Nie jestem typem dziewczyny lubiącej makijaż. Mam dobrą cerę i rzadko zmagam się z niedoskonałościami. Maya zawsze mi jej zazdrościła. Zawsze myślała, że regularnie chodzę do dermatologa, by utrzymać taką czystą skórę.
Kiedy muszę wyglądać elegancko, po prostu używam różowego błyszczyka i odrobiny różu, jeśli wydaje mi się, że jestem zbyt blada. Staję przed lustrem i nakładam trochę kosmetyków, a potem delikatnie poprawiam brwi szczoteczką. Patrzę na swoje odbicie w lustrze i czuję zadowolenie ze swojego wyglądu.
Spoglądam na zegarek szafkowy. Gotowa, a do tego zostało mi dziesięć minut. Biorę mój medalion i zakładam go, dopełniając całej kreacji. Jeszcze raz spoglądam na siebie w lustrze. Nie wierzę, że patrzę na tę samą Clarę, która zazwyczaj nosi dżinsy i szorty. Uśmiecham się. W końcu to moje osiemnaste urodziny.
Jestem w pełni gotowa, by znów spotkać Nathaniela Mercera. Mojego partnera.
















