(Z perspektywy Nathaniela)
Ambrosia to ekskluzywna restauracja położona w pięciogwiazdkowym hotelu i kurorcie w pobliżu jeziora Chelan. Moim hotelu i kurorcie.
Przybyłem do Ambrosii wcześnie z Gideonem i zaprowadzono nas do prywatnej sali, którą kazałem mu wcześniej zarezerwować. Chciałem, żeby wszystko było wyjątkowe dla mojej przeznaczonej. Nie przeszkadzało mi, że muszę czekać, chociaż już zaczynałem za nią tęsknić i modliłem się do Bogini, aby wkrótce się zjawiła. Phantom, mój wilk, postawił uszy, wyczekując przybycia naszej przeznaczonej.
Kiedy byłem w jej domu, studiując ich rodzinne zdjęcie, zauważyłem medalion na jej szyi. Medalion słynnej Kapłanki Sabine, która została zamordowana wraz ze swoim przeznaczonym, Alfą Garethem Thorne'em ze Sfory Zaćmionego Księżyca, a także większością członków ich sfory. Podczas gdy większość wilków uważała jej córkę za martwą, krążyły plotki, że „uniknęła” rzezi i się ukrywa. Czy to Clara? Córka, która uciekła? Wygląda jak Sabine. Jeśli nie, to skąd ma ten medalion?
Przepowiedziano, że Przeznaczona, dziecko Kapłanki i Alfy, zabije Władcę Wyrzutków. Wszystkie wilki wierzyły, że będzie to córka Sabine i Garetha. Nawet sam Władca Wyrzutków, stąd jego atak na Zaćmiony Księżyc, który, jeśli się nie mylę, miał miejsce osiemnaście lat temu. Wszystkie szczegóły do siebie pasowały.
Poczułem szarpnięcie w klatce piersiowej. Moja przeznaczona nie zdaje sobie sprawy z ciężaru, jaki spoczywa na jej barkach, jeśli to ona jest tak zwaną „Przeznaczoną”.
Uśmiechnąłem się, dziękując Bogini za to, że dała jej szczęśliwe życie z tak troskliwymi rodzicami. Vance'owie byli bardzo lubiani w tym mieście. Zawsze chętnie pomagali ludziom w potrzebie. Jak widać, nawet szczenięciu desperacko potrzebującemu rodziny.
Gideon odkaszlnął i gestem obwieścił mi przybycie Vance'ów. Połączyłem się z nim mentalnie, by przekazać naszym wojownikom, aby wypatrywali wyrzutków. Jeśli to prawda, że Clara jest Przeznaczoną, Władca Wyrzutków może być niedaleko.
Wstałem i podszedłem do wejścia do restauracji, gdy właśnie wchodzili. Powitałem ich i zaprowadziłem do naszej prywatnej sali. Clara wyglądała oszałamiająco. Kiedy mijała inne stoliki, głowy mężczyzn odwracały się, by na nią popatrzeć, podobnie jak kobiet. Kobiety przyglądały się jej z zawiścią i zazdrością, podczas gdy mężczyźni... Wiedziałem, co myśleli, i miałem ochotę oderwać im głowy od ciał. Clara szła, nawet nie zauważając odwracających się, by na nią gapić głów. Patrzyła na mnie. Uśmiechnąłem się. Ma oczy tylko dla mnie. Phantom warknął z frustracji. „Spokojnie, Phantom. Najpierw musimy udobruchać jej rodziców. Nie są wilkami i nie rozumieją, jak »działamy«”. Phantom zaskamlał, wyraźnie zniecierpliwiony.
– Panie Mercer, to stanowczo zbyt wiele. Moglibyśmy zjeść tam, ze zwykłymi ludźmi – powiedział Tom, gdy weszliśmy do prywatnej sali.
– Nie musi się pan o nic martwić, Tomie. To pomieszczenie zapewnia nam trochę prywatności. I proszę mi mówić Nate, nie ma potrzeby zachowywać formalności – powiedziałem, ściskając jego dłoń. Po tym, jak wskazałem mu miejsce, odwróciłem się do jego żony.
– Pani Vance, wygląda pani absolutnie oszałamiająco. – Zachichotała, gdy pomogłem jej usiąść na krześle.
– Kochany, mów mi Corazon – powiedziała.
– Corazon. Filipinka, jak mniemam?
– Tak. Skąd wiedziałeś?
– Byłem na Filipinach kilka razy. To taki przyjazny kraj. Podczas jednej z moich wizyt poznałem kobietę o imieniu Corazon. Przypomina mi ją pani. Zawsze uśmiechnięta. – Puściłem do niej oko.
– A ty, Claro, usiądź tutaj, obok mnie. – Pocałowałem ją w dłoń, a jej oczy rozszerzyły się ze zdumienia. Była absolutnie piękna. Najpiękniejsza kobieta, jaką kiedykolwiek widziałem. Gdyby wzięła udział w konkursie piękności, z pewnością zdobyłaby tytuł.
Jej długie, kruczoczarne włosy falowały przy każdym ruchu. Prosta, przylegająca do ciała czarna sukienka eksponowała jej długie nogi i opinała każdy cal jej krągłości. Czerń sukienki sprawiała, że jej skóra zdawała się promienieć. Jej złote oczy tańczyły w świetle, podczas gdy piegi na grzbiecie nosa zdawały się iskrzyć. Na jej klatce piersiowej spoczywał medalion, który lśnił na tle jej bladej skóry.
Uśmiechnęła się słodko i powiedziała: „Dziękuję, Nathanielu!”, po tym, jak pomogłem jej zająć miejsce.
Kiedy wszyscy usiedliśmy wygodnie, kelnerzy zaserwowali nam napoje i podali przystawki, sałatkę oraz zupę, zanim przeszliśmy do dania głównego.
– Więc, Claro, to piękny medalion. Czy wiąże się z nim jakaś historia, skąd pochodzi? – zapytałem nonszalancko, mając nadzieję, że uda mi się uzyskać odpowiedzi na dręczące mnie pytania.
Tom i Corazon oboje odchrząknęli i odwrócili wzrok. Myślę, że uderzyłem w czuły punkt. Przeprosiłem ich za swoją zuchwałość. Nie wiedziałem, że o pewnych rzeczach nie powinno się rozmawiać.
– Nie, kochany. Wszystko w porządku. – Corazon westchnęła. – To żadna tajemnica – zaczęła – ale Clara, moja ukochana córka, nie jest moją biologiczną córką. Chciałabym, żeby była, ale i tak nie zamieniłabym tego na nic innego. Jest moją córką, nawet jeśli nie jest moja. – Zobaczyłem łzy zbierające się w oczach Corazon. A więc Clara jest adoptowana. Poczułem się z tym źle. Nie powinienem był pytać.
– Mamo, wiem o tym. Kocham cię. – Clara sięgnęła po dłoń swojej mamy i poklepała ją. – Ja też nie zamieniłabym tego na nic innego. Ten medalion to jedyna rzecz, jaka mi pozostała po kimkolwiek, kto zostawił mnie z moją mamą i tatą. Może gdyby ktoś go rozpoznał, mogłabym przynajmniej dowiedzieć się, skąd pochodzę. Lepiej zrozumieć, kim naprawdę jestem. Na koniec i tak wybrałabym was, mamo i tato. Kocham was oboje. Nie wyobrażam sobie życia bez was dwojga. – Clara spuściła wzrok. Zobaczyłem łzę spływającą po jej policzku. Potarłem ją po plecach, żeby ją pocieszyć. Świetnie, zepsułem nastrój. Phantom warknął na mnie za to, że doprowadziłem naszą przeznaczoną do płaczu.
„Jesteś takim dupkiem” – powiedział Phantom. „Nawet sprawiłeś, że nasza przeznaczona płacze”. „Dzięki, Phantom. Teraz czuję się naprawdę, naprawdę fatalnie” – przekazałem mu. Phantom parsknął na mnie. „I powinieneś”.
– Pozwalamy Clarze szukać swoich rodziców. To nie w porządku, nie wiedzieć, kim się jest – powiedział Tom, popijając sherry.
– Być może mam dla was pewne informacje – powiedziałem do ich trójki, a ich oczy rozszerzyły się z szoku. – Ale najpierw zjedzmy. – Dałem znak kamerdynerowi, by zaserwował nam danie główne. – Mam nadzieję, że wszyscy uwielbiają steki. – Usłyszałem dobiegające ze wszystkich stron zachwycone „Aaaach” i spojrzałem, by zobaczyć szerokie uśmiechy na ich twarzach.
















