POV Valerie
W końcu udało nam się wejść do galerii, a gdy szliśmy przez tłum, nie mogłam pojąć, jak Viktorowi udaje się zachować tak beznamiętny wyraz twarzy. Tłum wykrzykiwał jego imię, próbując na wszelkie sposoby zwrócić jego uwagę, a mimo to na jego twarzy nie drgnął nawet mięsień. Tymczasem ja, osoba, której prawie nikt nie zauważał, ledwo powstrzymywałam się przed sprintem do wejścia, byle t
















