Punkt widzenia Valerie
Idąc ścieżką przez las, objęłam się ramionami. Moje kroki były powolne i miarowe, nie z zimna, ale przez drżenie, które mnie opanowało. Obraz martwego ciała Lydii wciąż przemykał mi przed oczami i nieważne, jak bardzo się starałam, nie potrafiłam go odpędzić.
W tym momencie wiedziałam, że niekoniecznie czuję winę z powodu tego, co się stało. Zrobiłam to, co należało zrobić.
















