Minęła godzina, odkąd Zane biegł przez dżunglę. Jego bestia stawała się nieznośna, wbijając w niego pazury i wyjąc z pragnienia dotarcia do swojej przeznaczonej. Pędził z boską prędkością, ani na moment nie tracąc z oczu celu, przemykając między rzędami gęstych drzew. Co jakiś czas przystawał, dysząc ze zdenerwowania i zmartwienia, poruszając nerwowo nosem w desperackiej próbie uchwycenia jej zapa
















