Zane poprowadził ją do ogrodu zachodniego skrzydła. Ciepłe promienie słońca wypełniały powietrze. Krople rosy na źdźbłach trawy lśniły, gdy padało na nie światło. Klomby były pełne kwiatów. Ciemnoróżowe azalie okalały wąską, brukowaną ścieżkę z boku, która prowadziła do większej przestrzeni.
W ogrodzie pokazał jej mały pień drzewa sięgający jej do kolan oraz niewielki stolik obok niego. – Zrobiłeś
















