Odrzucona przeznaczona i jej Król Likanów

Odrzucona przeznaczona i jej Król Likanów

Autor: Rachel Castillo

Król Lykanów
Autor: Rachel Castillo
30 kwi 2026
– Bez znaczenia. Skoro do wyboru masz tylko to, albo pobyt w lochach, twoja gotowość jest oczywista. – Brenda skończyła makijaż i przyjrzała się swojemu dziełu. – Kiedy nadejdzie Likanin, masz go powitać i zaakceptować. Jeśli cię odrzuci, zostaniesz wtrącona do podziemi, w których spędzisz resztę swoich dni. Brenda przymocowała dzwoneczki do jej kwiatowego bukiecika na nadgarstku. Przy każdym kroku, jaki stawiała po wyjściu z domu, cicho dzwoniły, nucąc melodię o jej zagładzie. Szykowała się na spotkanie z Likaninem. – Przejazd potrwa około godziny – odezwał się ojciec, gdy zajmowała miejsce na tylnym siedzeniu, unosząc długi dół białej sukni. Była tak bardzo przerażona, że bladość jej twarzy nie ustępowała bieli jej ubrania. Tuż obok wpakowała się również Chloe. – Masz naszykowaną torbę? – zapytał Garrett, a jego niebieskie oczy spotkały się w lusterku z wzrokiem Arii. Oczy Arii miały identyczny odcień, co jego, z tą jednak różnicą, że ilekroć na nią patrzył, ani myślał o niej jak o swojej córce. Zamiast tego traktował ją jako obrzydliwą abominację i swój największy życiowy błąd. – Mam – odpowiedziała potulnie. – Oby znalazło się w niej wszystko, czego potrzebujesz – rzucił w jej stronę ze stłumionym warkotem. – Owszem – potwierdziła, ściskając kurczowo swoją torbę. – Świetnie. Mam wielką nadzieję, że Likanin cię zechce. Jeśli nie, już nigdy do nas nie wrócisz. – Po prostu nie mogę się doczekać, aż wyniesie się z naszego domu – stwierdziła głośno Brenda. W swojej ostatecznej próbie zapobiegnięcia nieuniknionemu, Aria powiedziała: – Tatusiu, czy nie mogłabym po prostu udać się do mamy, do ludzkiego świata? Błagam cię. W przypływie ostrego amoku, Garrett chwycił ją za gardło. Szarpał nią gwałtownie, gdy ona krztusiła się i dusiła. Brenda musiała użyć siły, by zmusić go do oderwania dłoni od jej szyi. – Oszalałeś, Garrett? Przecież ona ma być złożona w ofierze! Alfie z pewnością nie spodoba się widok siniaków na jej gardle. Jej wygląd ma zrobić absolutnie piorunujące wrażenie na Likaninie. Z groźnym warknięciem Garrett oderwał dłonie od jej szyi. Odwrócił się z powrotem do kierownicy i uruchomił silnik. Aria zakaszlała i łapczywie zaczerpnęła do płuc ostre hausty powietrza. Chloe obserwowała ją z ironicznym uśmieszkiem. – Otrzyj łzy, kretynko – powiedziała, przewracając oczami. W miarę jak ich samochód przemierzał krętą drogę w stronę posiadłości Alfy, zdała sobie sprawę, że na zawsze opuszcza Stado Silver Creek. Gdyby Likanin ją odrzucił, już nigdy więcej nie zobaczyłaby swojego stada, spędzając resztę długiego życia w lochach. Podjeżdżając pod samą rezydencję Alfy, Aria dosłownie drżała ze strachu. Zjechali w wąską uliczkę prowadzącą przez gęsty las, by po chwili wynurzyć się na ogromnej polanie. Oddech uwiązł jej w gardle, gdy zobaczyła tak liczną grupę zmiennokształtnych. Byli dosłownie wszędzie, od dachu po samą ziemię, strzegąc posiadłości Alfy w taki sposób, jakby zaraz miała zaatakować ich wroga armia. Zauważyła czarnego sedana z przyciemnianymi szybami zaparkowanego w portyku, o którego opierało się dwóch niezwykle przystojnych, potężnie zbudowanych mężczyzn w ciemnych okularach. Jej ojciec wjechał na podjazd i zaparkował samochód pod portykiem. Gdy tylko wysiadła, jej spojrzenie skrzyżowało się z wzrokiem Rydera, na którego ramieniu Sienna zwisała niczym drapieżna żmija. Zmierzyła Arię wzrokiem, w którym aż kipiało od zawiści. Oboje spoglądali na nią z podestu schodów z nieskrywaną pogardą i odrazą. Spojrzenie Rydera wznieciło w jej wnętrzu palący żar, a to przeklęte przyciąganie natychmiast dało o sobie znać. Pomimo tego, że była przepełniona pogardą i nienawiścią, nie potrafiła w żaden sposób powstrzymać przyjemnych dreszczy, które przebiegły jej wzdłuż kręgosłupa, a także wszechogarniającego pragnienia. Zaskoczyło ją jednak to, że jej wilczyca, Lyra, nie reagowała. W normalnych okolicznościach, na widok swojego przeznaczonego Lyra zamachałaby ogonem. Jej nagłe i niespodziewane wycofanie zmartwiło Arię. Garrett chwycił ją za ramię, boleśnie wbijając palce w jej ciało, a następnie popchnął stanowczo do przodu, wyrywając z zamyślenia. Brenda i Chloe ruszyły tuż za nimi. Wleczona wprost do wnętrza posiadłości, Aria spuściła wzrok. Wyraźnie wyczuwała na swoich plecach świdrujące spojrzenia owych dwóch mężczyzn. Gdy tylko znaleźli się w wielkim holu, Aria dostrzegła siedzącego Alfę Romana wraz z pięcioma innymi mężczyznami; wszyscy wyglądali tak, jakby właśnie zobaczyli ducha. Siedzieli cali napięci w swoich fotelach, sprawiając wrażenie zaniepokojonych. Za plecami Alfy Romana stało dwóch uzbrojonych strażników. Wysoki, muskularny mężczyzna stał przy oknie tyłem do nich, leniwie żując końcówkę zausznika swoich czarnych okularów przeciwsłonecznych. Miał na sobie niebieskie dżinsy i czarną koszulę, która idealnie opinała jego szerokie ramiona. Jego przydługie, czarne włosy opadały grubymi lokami aż po sam kołnierzyk. – Ach, wreszcie jest! – Alfa Roman odetchnął z olbrzymią ulgą. Serce Arii tłukło się w klatce piersiowej tak mocno, że czuła tętniącą w uszach krew. Jej ojciec okrążył stół i stanął na samym środku pokoju. Likanin odwrócił się, by na nią spojrzeć, a serce Arii zaczęło trzepotać niczym skrzydła uwięzionego gołębia. Jej wargi rozchyliły się w chrapliwym wydechu, gdy jej niebieskie oczy napotkały jego ostre, zielone spojrzenie. Był przyprawiająco o zawrót głowy seksowny. Jeśli Ryder był greckim bogiem, ten Likanin był samym Bogiem. Był znacznie wyższy i na tyle przystojny, że zakrawało to wręcz na zbrodnię. Jego przenikliwe spojrzenie przygwoździło ją do miejsca, dopóki Garrett nie popchnął jej stanowczo do przodu. – Oto Aria, córka Garretta Vileka – przedstawił ją Roman. I nagle Aria poczuła się w swojej ślubnej sukni niesamowicie żałośnie. Garrett stał tuż obok, podczas gdy Likanin lustrował ją wzrokiem, jakby oceniał kupowane bydło. – A to jest Alfa Zane, Król Likanów z Shadowwood – oświadczył Alfa Roman, zwracając się do Arii, jakby takie detale miały w ogóle dla niej jakiekolwiek znaczenie. Zane zmniejszył dzielący ich dystans, zbliżając się z pewnością siebie godną drapieżnika. Aria myślała wcześniej, że spotka jakiegoś prymitywnego barbarzyńcę z jaskini, lecz ten mężczyzna zupełnie go nie przypominał. Był piękny i wręcz zniewalający. Jednak wciąż Likanin wyglądał na bezwzględnego, zimnego zabójcę. Mila miała absolutną rację. Aria była gotowa rzucić się do ucieczki, gdyby Likanin znalazł się choć trochę bliżej niej. Skrzywiła się z lęku. Gęsia skórka pokryła jej ciało, sprawiając, że przeszył ją potężny dreszcz. Nikt nie miał w sobie na tyle odwagi, by spojrzeć mu w oczy, czy chociażby przebywać w jego pobliżu. Nawet jej ojciec odsunął się pospiesznie do tyłu. Aria zamarła w bezruchu, gdy Zane pochylił się w jej stronę. Jego zapach cedru i leśnej mgły otoczył ją, podczas gdy ona z całych sił walczyła, by zachować trzeźwość umysłu. Powiedział —

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Król Lykanów – Odrzucona przeznaczona i jej Król Likanów | Czytaj powieści online na beletrystyka