Aria długo biegła w stronę dżungli. Za każdym razem widziała zamazaną sylwetkę osoby biegnącej przed nią i ruszała w pogoń. Czasami ta osoba całkowicie znikała. Zatrzymywała się wówczas, dysząc ciężko, i rozglądała się po okolicy, starając się uchwycić zapach osoby, za którą podążała. Był to silny aromat mięty, zmieszany z zapachem mchu i... zgnilizny. Wydawało się to dziwne.
– Kim ty do cholery j
















