Perspektywa Elory
Kiedy skończyliśmy, zaprowadziłam go do pokoju i odsunęłam kołdrę, żeby mógł się położyć. Obserwował mnie w milczeniu, gdy go otulałam, a jego małe dłonie mocno trzymały brzeg koca.
— Czy on dzisiaj przyjdzie? — zapytał ponownie, niemal szeptem.
Nienawidziłam tego, że musiał o to pytać. Nienawidziłam tego, że w ogóle musiał o tym myśleć. Ale nie chciałam go okłamywać, więc tylko
















