Perspektywa Elory
Splotłam ramiona, opierając się o oparcie krzesła i obserwując, jak Kaelen wierci się niepewnie na swoim miejscu. Ciężar niewypowiedzianych słów zawisł między nami, zagęszczając atmosferę w tej małej przestrzeni. Szczęka mu stężała, jakby przygotowywał się do starcia, ale ja nie miałam już siły na walkę. Nie dzisiaj. Nie z nim.
— Po co tak naprawdę tu jesteś, Kaelen? — zapytałam
















