Perspektywa Kaelena
W chwili, gdy wyszedłem z kawiarni, tętno już mi waliło. Nie wiedziałem, czego się spodziewać, ale na pewno, do cholery, nie tego. Park był niemal pusty, w powietrzu osiadał rześki, nocny chłód, a mimo to on tam był — huśtał się od niechcenia, jakby to było jego miejsce, jakby miał pełne prawo przebywać na moim terytorium. Killian.
Jego ciemne oczy lśniły rozbawieniem, a kąciki
















