Rzucić bratanka: Zdobyta przez jego wujka-miliardera

Rzucić bratanka: Zdobyta przez jego wujka-miliardera

Autor: Lucian Vesper

Rozdział 11 Zagrożenie
Autor: Lucian Vesper
25 lip 2026
„Audrey Mercer, lepiej powiedz, że to jakiś żart. Nigdy nie pozwolę ci zerwać z Adrianem” – warknął Robert. Audrey wzruszyła ramionami, a jej ton był beznamiętny. „Co mam ci powiedzieć, tato? Już zerwaliśmy”. Robert zerwał się na równe nogi, a jego dłoń wystrzeliła w górę, jakby chciał ją spoliczkować. Ale Audrey cofnęła się, unikając ciosu. „Tato, jeden policzek w zupełności wystarczył. Nie ma mowy, żebym po prostu tu stała i pozwoliła ci uderzyć się po raz drugi”. Robert krążył niespokojnie, a jego głos był ostry. „Adrian się na to zgodził? Nasze rodziny łączy narzeczeństwo. On nie może tak po prostu tego zerwać”. „Nie musi się zgadzać. Każdy ma wolny wybór, z kim się spotyka” – odparowała Audrey. „Audrey, lepiej to przemyśl. Jeśli naprawdę doprowadzisz do zerwania zaręczyn, to ty będziesz opłacać pobyt babci w domu opieki” – powiedział chłodno Robert. „To 160 tysięcy dolarów rocznie. Jesteś pewna, że jesteś na to gotowa?” – dodał. Audrey płonęła z wściekłości. Pomyślała z goryczą: „Czy to naprawdę mój tata? Czy to ten sam człowiek, który podnosił mnie i bujał na huśtawce? On naprawdę używa opłat za dom opieki babci, żeby mnie szantażować?”. „Tato, to twoja matka” – warknęła Audrey. „To ty powinieneś się nią opiekować”. Robert zachował zimną krew. „Rodzina Mercerów stoi na progu bankructwa. Jak mam opłacić dla niej tak luksusowy dom opieki? Może zabierzesz ją do siebie i sama się nią zaopiekujesz?”. Audrey wydała z siebie gorzki śmiech, a jej gniew sięgnął zenitu. „Dobrze, zapłacę za to. Od teraz babcia jest moją odpowiedzialnością. Nie musisz się już o nią martwić”. Odrzucając wszelkie pozory, Audrey z hukiem zatrzasnęła drzwi i wybiegła. Wszyscy w biurze sekretariatu zamarli w szoku. „Sarah, kto to był? Naprawdę ośmieliła się wybuchnąć gniewem na pana Mercera?” – wyszeptał ktoś. Sarah pokręciła głową, odpowiadając: „Nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy”. Robert dał jasno do zrozumienia, że nie wolno im plotkować, więc Sarah trzymała język za zębami. Zamiast tego po cichu wysłała wiadomość do Heleny. ***** Helena zerknęła na telefon i zaśmiała się chłodno. „Sienna, wygląda na to, że Audrey znów wkurzyła twojego tatę”. „Mamo, co ona zrobiła? Dlaczego ona zawsze robi takie dramaty?” – mruknęła Sienna. „Miałam właśnie nadzieję, że tata kupi mi nowy samochód”. Helena zaczęła ją uspokajać. „O samochodzie porozmawiamy później. Twój tata jest dziś w podłym nastroju. Bądź po prostu cierpliwa, skarbie. Pewnego dnia wszystko będzie twoje”. Mimo że Sienna nie chciała czekać, musiała się z tym pogodzić. ***** Adrian obudził się z pękającym bólem głowy, wciąż oszołomiony po wczorajszej pijatyce. Usiadł gwałtownie, zdezorientowany nieznanym pokojem. Do środka weszła Giselle, ubrana w wygodny strój domowy, niosąc w dłoni kubek. „Adrian, wczoraj wieczorem byłeś kompletnie nieprzytomny, więc musiałam cię zaciągnąć do mojego mieszkania. Zrobiłam ci zupę na kaca. Wypij, a poczujesz się lepiej” – powiedziała łagodnym tonem Giselle. Pamięć Adriana była dziurawa, ale przypomniał sobie, że pił z kumplami, zanim wszystko spowiła mgła. „Giselle, dzięki, że się mną zaopiekowałaś. Gdzie ty spałaś zeszłej nocy?” – zapytał Adrian. Mieszkanie Giselle było dość ciasne, z tylko jedną małą sypialnią. Policzki Giselle oblały się rumieńcem, gdy odpowiedziała: „Łóżko jest całkiem duże, a ja martwiłam się, że w środku nocy możesz czegoś potrzebować, więc też po prostu spałam tutaj. Spokojnie, Adrian. Nie pisnę Audrey ani słowa”. Adrian był kompletnie zaskoczony, nagle czując się nieco nieswojo. „W porządku. Muszę jechać do biura, więc będę się zbierał” – powiedział, starając się brzmieć swobodnie. Gdy tylko się ubrał, Adrian chwycił telefon i ruszył do drzwi. „Gigi, to miejsce jest zdecydowanie za ciasne. Pozwól, że kupię ci większy dom”. Giselle obdarzyła go słodkim uśmiechem. „Brzmi świetnie. Dziękuję, Adrian”. ***** Kiedy Adrian dotarł do biura, czuł się zupełnie rozbity. Wciąż zerkał na telefon, przewijając ekran w górę i w dół, ale nie nadeszła żadna wiadomość ani połączenie. Znikąd ogarnął go niepokój. Zastanawiał się: „Czy Audrey tym razem mówi poważnie o zerwaniu?”. Adrian zadzwonił do swojej sekretarki, Iris Clay. „Czy możesz skontaktować się z Audrey Mercer z kancelarii prawnej Crestwood i poprosić ją, żeby wpadła do biura?”. „Oczywiście, panie Hawthorne” – odpowiedziała Iris. „I nie wspominaj, że to ja chcę się z nią zobaczyć” – dodał Adrian tuż przed odłożeniem słuchawki. Iris była trochę zdezorientowana. Zastanawiała się: „Od kiedy szef tak bardzo przejmuje się młodszą prawniczką?”. „Zrozumiałam, panie Hawthorne. Od razu się z nią skontaktuję” – powiedziała Iris. „Ona naprawdę myśli, że może mnie tak po prostu rzucić i pójść dalej?” – pomyślał Adrian zaciśniętymi zębami. „To nie jest takie proste”. ***** Wczoraj Audrey spłaciła całą kwotę za swój dom, a teraz na wszystkich jej kontach bankowych zostało jej zaledwie 60 tysięcy dolarów – ledwie wystarczająco, by pokryć opłaty za dom opieki jej babci na trzy i pół miesiąca. Jej babcia, Beatrice Mercer, mieszkała kiedyś z Robertem w willi. Ale nie cieszyła się dobrym zdrowiem i ceniła sobie spokój, podczas gdy Helena każdego ranka zaczynała śpiewać operę na całe gardło. Pewnego razu pokojówka pomyliła leki Beatrice i po tym incydencie Beatrice poprosiła o przeniesienie do domu opieki. Na początku Audrey nie była z tego powodu zadowolona, ale po tym, jak zobaczyła, jak profesjonalny i opiekuńczy był tamtejszy personel, przestała oponować. Luksusowy dom opieki zapewniał opiekę osobistą, pierwszorzędny zespół medyczny, a nawet emerytowanych, wybitnych lekarzy na wezwanie. Szczerze mówiąc, było tam o wiele wygodniej niż w domu. Audrey dbała o to, by odwiedzać Beatrice co tydzień, bez względu na to, jak bardzo była zajęta. W rodzinie Mercerów tylko babcia była dla niej naprawdę dobra. Audrey nigdy nie przypuszczała, że jej ojciec faktycznie użyje babci jako karty przetargowej, by ją szantażować. „On w ogóle nie ma serca!” – wściekała się w duchu Audrey. „Babciu, przyszłam cię odwiedzić” – zawołała Audrey głosem pełnym ciepła. Twarz Beatrice rozjaśniła się na widok jej ulubionej wnuczki. „Drey, tak się cieszę, że cię widzę”. Beatrice zmierzyła Audrey wzrokiem. „Wyglądasz szczuplej. Drey, obiecaj mi, że nie przejdziesz na żadne kolejne diety. Jeśli tak dalej pójdzie, stracisz swój urok”. Audrey uśmiechnęła się. „Nie przejdę, babciu. Zrobię wszystko, co powiesz”. Beatrice spojrzała na przytulającą ją Audrey i nie mogła powstrzymać wzruszenia. „No przestań, skarbie, minęło zaledwie kilka dni. Pracujesz za ciężko? Ktoś w pracy cię nęka?”. Audrey pokręciła głową. Pozwalała sobie na czułość tylko wtedy, gdy była z jedyną osobą, która ją naprawdę kochała. „Nie, babciu. Po prostu za tobą tęskniłam, to wszystko” – gruchała Audrey. „Ja też za tobą tęskniłam, słoneczko. Jak tam twój ojciec i reszta? Sienna znowu nie robiła problemów, prawda?” – zapytała Beatrice. Beatrice nigdy nie lubiła Heleny i szczerze mówiąc, przeniosła się do domu opieki tylko dlatego, że po prostu nie mogła z nią wytrzymać. Zawsze żartowała, że to wszystko przez to, że ma niewdzięcznego syna. „Ona?” – prychnęła Audrey. „Nie jest na tyle mądra, by wywołać jakiś prawdziwy dramat”. „Babciu...” – zaczęła Audrey, po czym zamilkła, a słowa uwięzły jej w gardle. „Przyszłam dzisiaj, ponieważ potrzebuję twojej rady w pewnej sprawie”. Beatrice zauważyła poważną twarz Audrey i jej własny wyraz twarzy również spoważniał. „Co się dzieje, słoneczko? Wyglądasz, jakby cię coś bardzo trapiło”. „Babciu, zerwałam z Adrianem” – powiedziała Audrey. Beatrice i babcia Adriana, Tara Hawthorne, przyjaźniły się przez całe życie, a kiedy były młode, zaaranżowały nawet zaręczyny między swoimi dziećmi. Ale Beatrice miała tylko syna, a córka Alistaira wcześnie wyszła za mąż, więc zaręczyny ostatecznie przeszły na następne pokolenie. Zanim odeszła, Tara wymogła na Alistairze obietnicę, że jedyną osobą godną poślubienia ich wnuka musi być ktoś z rodziny Mercerów. Alistair był oddany swojej żonie, więc potraktował jej ostatnie życzenie jako świętość i upewnił się, że dotrzyma słowa. Mimo że rodzina Mercerów podupadła, Alistair nigdy nie rozważał wyboru innej rodziny dla panny młodej swojego wnuka. Beatrice była szczerze zaskoczona. „Czy Adrian cię zdenerwował?”. Aż za dobrze wiedziała, jak bardzo Audrey uwielbiała Adriana. Szczerze mówiąc, Beatrice nigdy nie uważała, że do siebie pasują. Audrey była po prostu zbyt zapatrzona w Adriana. Beatrice życzyła Audrey, by skończyła z facetem, który kochałby ją bardziej, a nie z kimś, komu musiałaby nieustannie oddawać wszystko. Tylko ktoś, kto był w związku małżeńskim, mógł naprawdę zrozumieć, jakie to ważne. „Mam go już dość, babciu. Nie chcę wychodzić za mąż za nikogo. Możesz mi obiecać tę jedną rzecz?” – błagała Audrey. Beatrice zamilkła, zamyślona, i w końcu wydała z siebie długie westchnienie. „W porządku. Zasługujesz na kogoś o wiele lepszego”. Audrey ukryła twarz w ramionach Beatrice, a jej głos był stłumiony. „Babciu, jesteś najlepsza. Kocham cię bardziej niż kogokolwiek innego”. Właśnie w tej chwili rozległo się pukanie do drzwi. „Proszę pani, ma pani gościa. Mówi, że jest z rodziny Hawthorne'ów” – dobiegł z zewnątrz głos. Audrey założyła, że to Adrian, a jej wyraz twarzy natychmiast skwaśniał. „Powiedz mu, żeby sobie poszedł”. Wtedy do pokoju weszła wysoka postać. „Audrey, teraz nawet nie chcesz mnie widzieć?”.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 11 Zagrożenie – Rzucić bratanka: Zdobyta przez jego wujka-miliardera | Czytaj powieści online na beletrystyka