U podnóża wzgórza Audrey zauważyła, że Robert i reszta wciąż tam byli, dokładnie tak, jak się spodziewała.
– Tato, idźcie pierwsi. Przyjechałam tu swoim autem, więc każde z nas może pojechać w swoją stronę – powiedziała Audrey.
Robert wbił w córkę płonące spojrzenie i rzekł: – Myślę, że twoja babcia byłaby bardzo szczęśliwa, gdyby cię zobaczyła.
– Ta – odpowiedziała beznamiętnie Audrey.
Robert nie














