~Perspektywa Vandera~
Uruchomiłem silnik w momencie, gdy Kaelen sadowił się na fotelu pasażera. Bez słowa wcisnąłem gaz do dechy, ruszając z impetem, gdy tylko zamknęły się drzwi. Cisza między nami przeciągała się, więc z czystych nudów zacząłem liczyć w myślach, ciekaw, jak długo Kaelen wytrzyma bez słowa.
dobiłem do dziewięćdziesięciu siedmiu, gdy w końcu pękł.
— Wiesz, nie mam problemu z tym, ż
















