~Punkt widzenia Vandera~
Nie zareagowałem.
Przynajmniej nie zewnętrznie.
Utrzymałem wyraz twarzy twardy jak głaz, ale wewnątrz bestia szalała, drapiąc pazurami, by wydostać się na powierzchnię. Testował mnie. Wiedział dokładnie, co robi, a co najgorsze, sprawiało mu to przyjemność.
Desmond podszedł do pustego krzesła, nie spiesząc się, rozsiadł się wygodnie, opierając plecami, jakby był panem tego
















