"Gale Warm, to, co rodzina Warm jest mi winna, ty masz za to zapłacić!" Shawn Wood wrzucił Gale Warm do szpitala psychiatrycznego, torturował i upokorzył. Dwa lata później się z nią ożenił. "Nie łudź się, jesteś tu tylko po to, by odpokutować za grzechy swojej rodziny." Nienawidził jej i chciał tylko ją dręczyć. Gale Warm znosiła to, szukając prawdy i udowadniając niewinność swojej rodziny. Później Gale Warm rzuciła dowodami w twarz Shawnowi Woodowi. "Nigdy nic ci nie byłam winna." Później Shawn Wood posiwiał z dnia na dzień. Dnie i noce szeptał jej do ucha: "Gale, nie zostawiaj mnie. Inaczej nie będę mógł żyć..." "Shawn Wood, jak śmiesz mi grozić!" "Jak śmiem? Nie chciałabyś, żeby nasze dzieci nie miały ojca, prawda?"

Pierwszy Rozdział

Na brudnym i zagraconym podwórzu szpitala psychiatrycznego w Sea City, Gale Warm wpatrywała się w mięso i kości leżące przed bezpańskim psem. Nie jadła od trzech dni i jeśli tak dalej pójdzie, umrze z głodu. Aby przetrwać, musiała wyrwać jedzenie z pyska psa! Odkąd dwa lata temu Shawn Wood ją tu wrzucił, każdego dnia myślała tylko o jednym: o przetrwaniu. Rodzina Woodów była najbogatszym rodem w Sea City, a Shawn – dziedzicem fortuny, co czyniło go najpotężniejszym człowiekiem w mieście. Gale wciąż pamiętała, jak Shawn Wood desperacko zaciskał dłonie na jej szyi, wpatrując się w nią z wściekłością i mówiąc: „Chcę, żebyś cierpiała do końca życia. Nie będziesz w stanie nawet błagać o śmierć. Spłacisz wszystko, co rodzina Warmów jest mi winna!” Im bardziej była nieszczęśliwa, tym bardziej usatysfakcjonowany był Shawn Wood. Dwa lata temu ojciec Shawna miał wypadek samochodowy i został poważnie ranny. Z powodu krytycznego stanu trafił do szpitala na ratunkowe leczenie. Lekarzem dyżurnym na oddziale ratunkowym był ojciec Gale, Peter Warm. Nieumyślnie i przez pomyłkę Peter podał niewłaściwy lek, co doprowadziło do śmierci ojca Shawna z powodu nadmiernej utraty krwi. Policja interweniowała i ustaliła, że ojciec Gale ponosi główną odpowiedzialność za błędne leczenie, za co został skazany na dożywocie. Na wieść o tym matka Gale doznała udaru mózgu i zapadła w stan wegetatywny. To był dzień, który wyznaczył koniec dawnego życia Gale. Nie chciała uwierzyć, że jej ojciec mógłby zrobić coś takiego, ale nikt jej nie słuchał. Shawn rozkazał wyrzucić ją do szpitala psychiatrycznego jak worek śmieci, a także zarządził, by nikt się nią nie opiekował, niezależnie od tego, czy będzie żyła, czy umrze. Od tamtej pory traktowano ją znacznie gorzej niż psa. Jednak przysięgła sobie, że będzie żyć dalej. Jej rodzice wciąż na nią czekali. Tylko przetrwanie dawało nadzieję na przyszłość! Nagle dźwięk otwieranego zamka przerwał jej rozmyślania. – Gale, ktoś po ciebie przyjechał! – powiedział dyrektor. Gale była oszołomiona i zapytała: – Kto? Po uwięzieniu ojca krewni i przyjaciele unikali jej. Jak mógłby znaleźć się ktoś, kto chciałby ją zabrać? – Zobaczysz. Nigdy nie sądziła, że będzie mogła wyjść. Kto odważyłby się ją uratować bez zgody Shawna? Gale wyszła ze szpitala psychiatrycznego z niepokojem i oczekiwaniem, gdy przed nią zatrzymała się furgonetka. Zanim zdążyła zobaczyć, kto to, dwóch lub trzech postawnych mężczyzn wyskoczyło z pojazdu i zarzuciło jej na głowę czarny worek! – Ratunku... Zanim zdążyła dokończyć zdanie, uderzyli ją mocno w głowę i straciła przytomność. Kiedy Gale się obudziła, stwierdziła, że jest przywiązana do wielkiego łóżka w hotelu i nie może się ruszyć. „Co się dzieje? Gdzie ja jestem?” Gale poczuła złe przeczucie w sercu, przypominając sobie, co wydarzyło się przed utratą przytomności. Łysy i gruby starzec zacierał przed nią ręce z podnieceniem. – Jest naprawdę czysta. Podoba mi się to! Dopiero wtedy Gale zrozumiała, że dyrektor ją oszukał! Nikt po nią nie przyjechał, oddali ją temu starcowi! – Nie podchodź... – zacisnęła zęby i krzyknęła: – Odejdź! – Obsłuż mnie dobrze, a nie potraktuję cię źle... Starzec rzucił się na nią z szyderczym uśmiechem, podczas gdy Gale cofała się, myśląc o sposobie ucieczki. Krzyknęła pospiesznie: – Czekaj! – Co jest? Gale udała czuły uśmiech i powiedziała: – Nie spiesz się. Powoli. Rozwiąż mnie, żebyśmy mogli się razem zabawić... – Dobrze, pod warunkiem, że obiecasz nie uciekać. Zaraz po rozwiązaniu liny Gale wymierzyła starcowi potężne kopnięcie, a on zawył z bólu! Wykorzystała okazję, by uciec! – Łapać ją! Słyszała za sobą jedynie odgłosy pościgu. Jeśli ją złapią, będzie skończona! Spanikowana Gale zobaczyła otwarte drzwi i wpadła do środka bez namysłu, zamykając je za sobą na klucz. Łapała oddech, gdy nagle para rąk oplotła jej talię! Było ciemno, gdy rozległ się głęboki, zachrypnięty męski głos: – ...Kobieta? Gale poczuła jego gorące ciało i zapytała w panice: – Kim jesteś? Czego chcesz! – Użyć cię, by pozbyć się lekarstwa, które we mnie jest. Gdy tylko skończył, podniósł ją i rzucił na łóżko. Nie widziała wyraźnie twarzy mężczyzny, ale czuła słaby, znajomy zapach na jego ciele... Ten ton, ten zapach, faktycznie przypominały jej Shawna Wooda! Nie, to niemożliwe, żeby Shawn tu był! – Przestań! Puść mnie! – Gale szarpała się, krzycząc: – Nie... Nie jestem taką kobietą... Mężczyzna pochylił się i szepnął jej do ucha, obiecując: – Ożenię się z tobą. – Umm... Przycisnął swoje usta do jej warg. Dopiero nad ranem mężczyzna w końcu zasnął. Ciało Gale było całe obolałe. Myślała, że uniknie katastrofy, ale mimo to została zhańbiona. Jej życie było wystarczająco nieszczęśliwe. Kiedy jej los się odmieni? Chociaż ten mężczyzna był tysiąc razy lepszy od tamtego starca i obiecał się z nią ożenić... Niestety, jeśli zgodzi się na małżeństwo, wciągnie go na linię ognia Shawna. Nie mogła tego zrobić. Myśląc o tym, Gale zebrała swoje ubrania i cicho opuściła hotel. Była nieco oszołomiona, stojąc na ulicy. W rzeczywistości mogła wykorzystać okazję do ucieczki, ale wiedziała, że Sea City to terytorium Shawna i każde przejście jest ściśle strzeżone. Nawet gdyby uciekła, dokąd mogłaby pójść? Co więcej, mama i tata tu są. Nie ma mowy, żeby ich zostawiła. Ostatecznie Gale wróciła do szpitala psychiatrycznego. Musiała dowiedzieć się, na czym polega spisek dyrektora, aby móc się chronić w przyszłości. Gdy tylko dotarła pod drzwi gabinetu dyrektora, usłyszała dobiegające ze środka kłótnie. – Temu staremu spodobała się moja córka. Jak mógłbym zgodzić się, by się z nią ożenił? Muszę oddać Gale! – Ale to Shawn ją tu przysłał. Jak śmiesz to robić! – Pan Wood wciąż o niej pamięta. Musimy ją teraz uratować! Wszystko to było rzeczywiście planem dyrektora! Gale zacisnęła pięści ze złości i miała już wejść, gdy dyrektor wyszedł ze smutną miną. Podniósł wzrok i ją zobaczył. Zanim zdążył się ucieszyć, dostrzegł wyraźną malinkę na jej szyi. Dyrektor zbeształ ją: – Suko, z kim dokładnie spałaś zeszłej nocy? Prawie przez ciebie zginąłem! Gale nie miała pojęcia, kim był ten mężczyzna, więc zbyła to jako koszmar. Zapytała dyrektora chłodno: – Dlaczego mnie oddałeś? – Co to znaczy oddałeś? Myślę, że robisz się coraz bardziej szalona! Szybko, umieścić ją na oddziale! Gale posłała dyrektorowi zimne spojrzenie. – Sama pójdę. ... Tymczasem w hotelu Shawn otworzył oczy i usiadł, szczypiąc się palcami między brwiami. Spojrzał na wielkie, pogniecione łóżko, gdy wspomnienia z poprzedniej nocy przemknęły mu przez głowę. Delikatna i gładka skóra dziewczyny, jej cichy głos i jej pierwszy raz... Jednak miejsce obok niego było puste. Czy uciekła, gdy zasnął? To było zupełnie inne niż w przypadku łasych na pieniądze kobiet, które często go goniły. Został wczoraj wrobiony, a ta kobieta po prostu włamała się i pomogła mu z jego problemem. Shawn wykonał telefon. – Dowiedz się, kim była ta kobieta, która włamała się wczoraj do mojego pokoju. – Dobrze, panie Wood. Skoro obiecał się z nią ożenić, dotrzyma słowa. Nawet jeśli uciekła na koniec świata, znajdzie ją! Shawn przewrócił się i wstał z łóżka, patrząc na pustą szklankę przy wezgłowiu. Macocha nie odpuściła. Wciąż przysyłała mu kobiety, gdy tylko nadarzyła się okazja, a tym razem użyła nawet takich narkotyków. Wydawało się, że jedyną rzeczą, która może powstrzymać jego macochę, jest znalezienie sobie kobiety. – Panie Wood, dzisiaj jest rocznica śmierci Alexa Wooda – przypomniał mu asystent, gdy wsiadł do samochodu. – Cóż, zróbmy tak jak wcześniej. Raz w roku Shawn udawał się na cmentarz, by oddać hołd ojcu, a potem jechał zobaczyć Gale, kobietę, której nienawidził najbardziej. ... W szpitalu psychiatrycznym luksusowy i drogi samochód zaparkował przy wejściu. Mężczyzna o długich nogach wszedł powolnym krokiem. Dyrektor prawie zmoczył spodnie ze strachu na widok Shawna. – Panie... Wood... – Gdzie jest Gale Warm? – rzucił obojętnie Shawn. – Ja... ja... ja zaraz ją zawołam! Dyrektor pobiegł w pośpiechu na oddział i zagroził Gale: – Lepiej trzymaj język za zębami. Jeśli dowie się, że nie jesteś czysta, zginiemy! Gale miała już odpowiedzieć, gdy zobaczyła wysoką postać pojawiającą się w drzwiach. Shawn Wood. Wciąż był tak przystojny i arogancki, jak go zapamiętała, ze szlachetnym usposobieniem i poczuciem dumy. Gale natychmiast spięła się ze strachu. – Panie Wood. – Boisz się mnie? – uśmiechnął się drwiąco. Tak, bała się. Bała się nawet oddychać i nie śmiała na niego patrzeć. Opóściła głowę w milczeniu. Zbłąkany kosmyk włosów opadł na jej policzek, łaskocząc go, ale powstrzymała się i go nie odgarnęła. – Gale Warm, minęły dwa lata, a ty chyba nic się nie zmieniłaś. To nudne. To było jasne, że miał głęboki i spokojny ton, ale dla niej brzmiał on mrożąco krew w żyłach. Nie była tak zawstydzona i wynędzniała, jak sobie wyobrażał, co wywołało jego niezadowolenie. Nie miał pojęcia, że dokładała wszelkich starań, by w szpitalu psychiatrycznym żyć choć trochę jak człowiek. Przez pierwsze kilka miesięcy po przybyciu wyglądała jak żałosne zwierzę. – Więc ta gra jest skończona. – Shawn zmrużył oczy i powiedział znacząco: – Jesteś wolna. Wolna? To było szokujące. Gale doskonale wiedziała, że obmyśla nowy sposób na torturowanie jej. Nie mogła powstrzymać drżenia. Cofnęła się, a Shawn podszedł bliżej. – Umieszczę cię tam, gdzie będę cię widział i mógł upokorzyć w każdej chwili, by uśmierzyć nienawiść w moim sercu. – Powiedział chłodno: – Od teraz, Gale, będziesz psem u mojego boku. Shawn odwrócił się, a jego plecy były wysokie i proste. – Nadążaj! Była zdezorientowana. – Dokąd? – Do Urzędu Stanu Cywilnego!