Więź krwi: Złamana partnerka Alfów

Więź krwi: Złamana partnerka Alfów

Autor: Grace Somerset

Rozdział 2 Kieran
Autor: Grace Somerset
18 maj 2026
Perspektywa Kierana Obudziłem się z silnymi ramionami owiniętymi wokół mnie i czując ciepło pod sobą. Zdezorientowany, odchyliłem głowę i zobaczyłem Rykera śpiącego pode mną. Spojrzałem na zegar stojący przy łóżku; była 8:30. Popatrzyłem na drzwi, ciekaw, jak się tu dostał. Wiem, że ich nie otwierałem. Zasnąłem po tym, jak leżałem tu zdecydowanie zbyt długo. Siedziałem tam, gapiąc się na niego. Chciałem znów wtulić się w niego. Wcisnąć twarz w jego szyję i objąć go ramionami... Ale byłem zraniony. Więc zamiast tego wygrzebałem się z łóżka, chwyciłem swoje rzeczy i poszedłem pod prysznic. Wczoraj całkowicie mnie ignorował, dokładnie tak, jak wiedziałem, że zrobi. Było dokładnie tak samo jak przed naszym wyjazdem. On siedzący na samym końcu stołu. Tak daleko ode mnie, jak to tylko możliwe... Nigdy na mnie nie patrząc, ani razu. To było tak, jakbym znów przestał istnieć. Przez cały wieczór nie raczył nawet zadzwonić ani napisać. Nie mam pojęcia, co w ogóle robił zeszłej nocy. Wiem tylko, że zasnąłem po tym, jak godzinami leżałem w łóżku, nie mogąc zmrużyć oka. .... Wróciłem do pokoju i byłem zaskoczony, że wciąż leży w moim łóżku i śpi. Zamknąłem drzwi, pilnując, by głośno trzasnęły. Podskoczył, rozglądając się gwałtownie, aż jego wzrok spoczął na mnie. Wypuścił powietrze, po czym pozwolił swojemu ciału opaść z powrotem, a głowie uderzyć w poduszkę. — Bogini, musiałeś tak głośno trzaskać tymi drzwiami? Mało nie zszedłem na zawał! Powiedział, przecierając twarz dłońmi. — Idę do biura sprawdzić, czy pan Sterling dzwonił już do naszych ojców. Idziesz ze mną? Powiedziałem, odkładając swoje rzeczy i wieszając ręcznik na haku, żeby wysechł. Spojrzał na zegar, po czym usiadł. — Chodźmy najpierw na śniadanie. Umieram z głodu! Powiedział, chwytając swoje ubrania i wciągając je na siebie. — Chcę mieć to gówno już za sobą, żebyśmy mogli stąd spadać! Chcę do domu. — Ale przecież dopiero co przyjechaliśmy! Miałem nadzieję, że jeszcze spotkamy się z chłopakami, zanim wyjedziemy. — Spotkałeś się z nimi wczoraj. Od momentu, gdy tu przyjechaliśmy, aż do godziny, w której włamałeś się do mojego pokoju! — Włamałem się do twojego pokoju? Nie nazwałbym tego włamaniem, przyszedłem spać ze swoim partnerem! Powiedział, obejmując mnie ramionami od tyłu i składając pocałunek na mojej szyi. Ta durna więź i moje głupie ciało zareagowały na niego; poczułem, że opieram się o niego plecami i zamykam oczy. Jego dłoń błądziła po moim brzuchu i klatce piersiowej, gdy składał mokre pocałunki wzdłuż mojej szyi. W końcu udało mi się z tego wyrwać, złapałem jego dłonie i odsunąłem go od siebie. Odszedłem od niego, po czym zgarnąłem portfel i telefon ze stołu i włożyłem je do kieszeni. — Dobra, chodźmy! Powiedziałem, nawet na niego nie patrząc, i ruszyłem do drzwi. Praktycznie słyszałem, jak się uśmiecha, wychodząc za mną z pokoju. Spojrzałem w dół zaskoczony, gdy poczułem, że bierze moją dłoń w swoją. Splotł swoje palce z moimi, idąc korytarzem obok mnie. Popatrzyłem na niego i zobaczyłem, że uśmiecha się, patrząc przed siebie. Rozejrzałem się, zastanawiając, czy ktoś nas widzi. Ale nie dostrzegłem nikogo, a przynajmniej nikogo, kogo byśmy znali. Jego telefon zawibrował, gdy zbliżaliśmy się do stołówki, i puścił moją rękę, by go wyciągnąć. Zaśmiał się, patrząc w ekran, po czym wsunął go z powrotem do kieszeni i chwycił za klamkę. — Co cię tak bawi? — Chłopaki pytali, czy do nich dołączymy. Powiedział, przytrzymując mi drzwi. I rzeczywiście, wszyscy zaczęli nas wołać, gdy tylko weszliśmy na stołówkę. Poczułem, jak twarz mi płonie, i pokręciłem głową na widok tych idiotów. Prawie każdy z nich wstał i zaczął na nas wrzeszczeć, zachowując się jak małe uczennice, których ulubiony obiekt westchnień właśnie wszedł do klasy. Wszyscy na stołówce zaczęli się rozglądać, by zobaczyć, kto wszedł, niemal spodziewając się kogoś sławnego, ale wyglądali na zdezorientowanych, widząc tylko mnie i Rykera. — Cieszę się, że w końcu zdaliście sobie sprawę z tego, jak niesamowity jestem! Ryker powiedział głośno z uśmiechem na twarzy, gdy do nich podchodziliśmy. Ryker wyciągnął rękę i złapał rzucony w niego placek ziemniaczany, po czym wrzucił go do ust. I oczywiście, patrzyłem, jak idzie w stronę Brocka, na sam koniec stołu, gdzie nie było dla mnie miejsca, i usłyszałem, jak Cody woła moje imię, przesuwając się i robiąc mi miejsce. Przynajmniej tym razem nie boli to tak bardzo jak wczoraj. Chyba się przyzwyczajam i wracam do starego trybu życia – pomyślałem, siadając obok uśmiechniętego Cody’ego. — O mój Boże! Kompletnie was wszystko ominęło zeszłej nocy! — powiedział Cody, śmiejąc się. — Stary, wycięliśmy laskom niezły numer, wkradliśmy się do ich pokojów i wszędzie powklejaliśmy na superglue takie małe gumowe fiuty. Stary, Roxy była wściekła! Nakryła Rykera, musiał spierdalać przez okno. Brock powiedział, zanosząc się śmiechem. Tak, mamy tu dziewczyny na kampusie. Jest mała sekcja na drugim końcu kampusu dla wszystkich dziewczyn, którym wydaje się, że zostaną Lunami. Trening Lun... Większość z nich jest cholernie zadufana w sobie. — To wcale nie było śmieszne! Ta laska próbowała mi zdjąć spodnie! — Ryker wrzeszczy przez stół do Cody’ego, który pękał ze śmiechu. — Bo chciała znów zakosztować tego interesu! — Brock powiedział, śmiejąc się jeszcze głośniej. — Stary, pewnie tak! Ta dziewczyna próbuje dopaść twojego fiuta, odkąd ostatnio go miała! Cody powiedział, a ja spuściłem wzrok na swoje dłonie. Wiem, że nie jestem jego pierwszym, ale to wciąż boli. Zwłaszcza świadomość, że uprawiał z nią seks nawet po tym, jak dowiedział się, że jestem jego partnerem. To było dla mnie najtrudniejsze i raniło bardziej niż fizyczna przemoc. Długo zajęło mi dojście do siebie. Prawie rzuciłem przez to szkołę. To coś, o czym nie myślałem od dłuższego czasu, a słuchanie o tym teraz jest jak zrywanie plastra z otwartej rany. — Idę wziąć coś do jedzenia. Powiedziałem, wstając. Chciałem być jak najdalej od tej rozmowy. Pierś mnie boli, gdy nakładam jedzenie. Idę przed siebie, przesuwając tacę w stronę kasy. Nawet nie uważałem, byłem we własnym świecie, kiedy jego taca zderzyła się z moją. Przestraszyłem się i drgnąłem, szybko sprawdzając, kto to, tylko po to, by zobaczyć Rykera patrzącego na mnie ze smutkiem. — Wszystko w porządku? Nie wyglądasz na siebie. Popatrzyłem na niego przez chwilę, po czym odwróciłem wzrok i podszedłem do kasy. — W porządku — powiedziałem, podając pani swoją kartę. — Za jego jedzenie też — rzuciłem do kobiety, zanim przeciągnęła kartę. — Dziękuję! — powiedziałem, odbierając kartę i chwytając tacę, by odejść. — Czekaj chwilę! — powiedział Ryker, odstawiając tacę na najbliższy stół. Zabrał moją tacę i postawił obok swojej, po czym stanął przede mną. — Nie jest w porządku. Co się stało? Zapytał, wyciągając rękę i delikatnie ujmując moją twarz. Kciukiem lekko gładził mój policzek. Omal nie rozpłynąłem się pod tym dotykiem. Ale przypomniałem sobie, gdzie jesteśmy, i nie chciałem, żeby poczuł się głupio, gdy zda sobie sprawę, że zapomniał. Więc odsunąłem się od niego. Popatrzył na mnie, westchnął, po czym zrobił krok do przodu i złapał mnie za ręce. — Co jest nie tak? Dlaczego uciekasz ode mnie? — Bo myślę, że zapominasz, gdzie jesteśmy. Twoi przyjaciele tam są. Powiedziałem, wskazując głową w ich stronę. Spojrzał na nich, potem na mnie, zamknął oczy i wypuścił powietrze. — Nie zdawałem sobie sprawy, że to robię... Przepraszam! Nie robiłem tego celowo. Po prostu dałem się porwać rozmowie z kumplami... Nie próbowałem cię ignorować ani odpychać. Powiedział, po czym przyciągnął mnie do siebie i objął ramionami. Stałem tam nieruchomo, niepewny, czy powinienem go objąć. Nie chcę go zdenerwować ani sprawić, by wyszedł na głupca przed kumplami. Spojrzałem w ich stronę i zobaczyłem, że każdy z nich gapi się na nas ze skonfundowaną miną. — Patrzą na nas — szepnąłem, próbując się odsunąć. Cofnął się nieco, ale wciąż mnie trzymał, spoglądając na nich. Przez chwilę mierzył ich wzrokiem, lustrując każdą twarz, po czym znów spojrzał na mnie ze smutkiem. — Kocham cię, Kieran! — powiedział, zanim pochylił się i przycisnął swoje usta do moich. Lewą dłonią trzymał moją twarz, podczas gdy prawe ramię owinęło się wokół mojej talii, przyciągając mnie do niego. Jego język wślizgnął się do moich ust, a ja poczułem, że mięknę w jego objęciach. Zamknąłem oczy i czułem tylko jego. Serce waliło mi jak szalone, jakby miało zaraz wyskoczyć z piersi. Nie mogłem uwierzyć, że całuje mnie przy nich. Przy każdym jednym z naszych przyjaciół. Usłyszałem kilka stłumionych okrzyków zaskoczenia z tamtej strony, a także z całej stołówki. Te westchnienia pochodziły od innych Alf w trakcie szkolenia, którzy właśnie byli świadkami pocałunku dwóch Alf. Ryker zassał moją wargę, kończąc pocałunek, po czym jeszcze raz musnął moje usta. Lekko pogładził moją twarz, patrząc na mnie. — Nie wstydzę się być z tobą, nie wstydzę się tego, że jesteś moim partnerem. Tak bardzo cię kocham! — powiedział, po czym odwrócił się twarzą do sali. — Wszyscy, chciałbym wam przedstawić mojego partnera, Kierana, który wkrótce zostanie kolejną Alfą Watahy Creek! Tak, dobrze słyszeliście. Obaj jesteśmy Alfami i obaj jesteśmy partnerami... Kocham tego człowieka całym sercem! Powiedział głośno i dumnie, rozglądając się po sali. Upewniał się, że nawiązał kontakt wzrokowy z każdą Alfą na sali. Rozglądałem się nerwowo i widziałem mnóstwo różnych reakcji. Widziałem szok, widziałem uśmiechy, widziałem też wyraz obrzydzenia na kilku twarzach. W tym u niektórych naszych przyjaciół. Konkretnie u Brocka. Patrzył na nas z tak wielką odrazą i nienawiścią, że nagle wstał. — Jesteście kurwa obrzydliwi! Powiedział, po czym wybiegł z sali. — A ty jesteś jebanym dupkiem! Ryker wrzasnął za nim, wystawiając środkowy palec. — Ktoś jeszcze chce wyrazić dezaprobatę? Jeśli tak, to możecie mnie kurwa pocałować w dupę! Bo kocham tego faceta tutaj! Powiedział, po czym znów odwrócił się do mnie i złączył nasze usta. Objął mnie w talii i ścisnął, podnosząc do góry. Spojrzałem w stronę stolika naszych przyjaciół i z ulgą zauważyłem, że pozostali dwaj, którzy nie wyglądali na zadowolonych, już sobie poszli. Ryker pochylił się, chwycił mnie za uda i podciągnął wyżej. Sprawił, że moje nogi oplotły go w pasie, a ręce powędrowały wokół jego szyi. Pokręciłem głową z uśmiechem, gdy mój partner zaniósł mnie z powrotem do stolika i usiadł obok Cody'ego. Cody miał na twarzy najszerszy uśmiech, patrząc na mnie. — Tak strasznie się cieszę waszym szczęściem! Gratulacje, stary! Powiedział, kładąc dłonie na naszych ramionach i ściskając je. Poczułem, jak Ryker całuje mnie w policzek. — Dzięki, ten facet tutaj sprawia, że jestem cholernie szczęśliwy! — Więc co się zmieniło? Jak to się stało, że dopiero teraz uznałeś jego istnienie, skoro wczoraj i dziś rano go zlewałeś? — zapytał Cody, zanim zapchał usta plackami ziemniaczanymi. — Szczerze? Po prostu nie myślałem. Wróciłem tutaj, zobaczyłem was. Nie próbowałem go ignorować, chyba po prostu nie zdawałem sobie sprawy, jak łatwo wpaść w stare schematy. Nawet nie wiedziałem, że to robię, aż do momentu sprzed kilku minut. Dopóki nie zobaczyłem, jak bardzo jest zraniony. Nie chciałem tego zrobić, kocham tego gościa, nie chcę być nigdy bez niego! Powiedział, a przysięgam, że moje serce niemal wyskoczyło z piersi. Uśmiechnąłem się do niego, do mojego przystojnego partnera. — Ja ciebie też kocham, tak bardzo! Powiedziałem, obejmując go ramionami i chowając twarz w jego zagłębieniu szyi. — Zamierzacie się naznaczyć? — zapytał Cody, gdy się odsunąłem. — Już to zrobiliśmy — powiedział Ryker, odciągając mój kołnierzyk, a potem swój. — No nie gadaj! Więc to naprawdę na serio! Stary, gratulacje dla was! Naprawdę strasznie się cieszę z waszego powodu! Powiedział z ogromnym uśmiechem. Reszta naszych przyjaciół była w kompletnym szoku, ale uśmiechnęli się i również nam pogratulowali. To było naprawdę dziwne uczucie – to, że wszyscy w końcu wiedzieli. Byłem pewien, że więcej osób nas potępi. Prawdę mówiąc, jestem zszokowany, że było ich tylko trzech.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2 Kieran – Więź krwi: Złamana partnerka Alfów | Czytaj powieści online na beletrystyka