Więź krwi: Złamana partnerka Alfów

Więź krwi: Złamana partnerka Alfów

Autor: Grace Somerset

Rozdział 3 Kieran
Autor: Grace Somerset
18 maj 2026
Perspektywa Kierana Jestem taki podekscytowany! Dziś wracamy do domu. Choć byliśmy tu tylko dwa dni, to o dwa dni za długo i tęsknię za naszym drugim partnerem. Nie mogę się doczekać powrotu do Shiloh. A co najlepsze, Derek i Chloe przylecieli, żeby odwieźć nasze samochody, żebyśmy my mogli wrócić samolotem. To oznacza, że wieczorem będziemy już w domu. Nie mogę się doczekać spotkania z naszym partnerem. Wiem, że Ryker też za nim tęskni. Żeby zaoszczędzić czas, Ryker pakował auto, podczas gdy ja pobiegłem do biura podpisać ostatnie dokumenty. Czułem rozpierającą mnie radość, wychodząc z biura. Jednak uśmiech zniknął mi z twarzy, gdy zobaczyłem Brocka, Gartha i Bradena wraz z dwoma innymi, których nie znałem. Widywałem ich, ale nie znałem imion. — No proszę, czy to nie ten pedał lubiący alfy?... Powiedz mi, jak to zrobiłeś? Jak zamieniłeś jednego z moich najlepszych kumpli w takiego kochającego alfy pedała jak ty? Powiedział, a ja cofnąłem się o krok, widząc, jak cała piątka idzie w moją stronę z zaciśniętymi pięściami. Garth warczał na mnie, a jego dłonie bez przerwy zaciskały się i rozluźniały. — Wiesz, jak o tym myślę, to ma sens! Za każdym razem, gdy widziałem Rykera, widziałem i ciebie! Zawsze myślałem, że to dlatego, że po prostu jesteście kumplami z tej samej okolicy i razem dorastaliście. Ale teraz wiem, o co chodzi. Bujałeś się w nim, ty obrzydliwy pedale! Powiedział, patrząc na mnie z taką nienawiścią i odrazą. — Słuchajcie, nie obchodzi mnie, kogo lubicie, a kogo nie. Jestem tu tylko ze swoim partnerem, żeby zabrać rzeczy i odjechać. Wyjeżdżamy za kilka minut, więc nigdy więcej nie będziecie musieli nas oglądać. Powiedziałem, mając nadzieję, że zostawią mnie w spokoju, gdy to usłyszą. Ale wiedziałem, że tego nie zrobią. Wiedziałem, że szukają zaczepki i nie było nic, co mógłbym powiedzieć, żeby się z tego wywinąć. — Wiesz, że Bogini tak naprawdę nie łączy w pary samców. Założę się o wszystko, że tak bardzo na niego leciałeś, że jakaś wiedźma sprawiła, że uwierzył, że jesteś jego partnerem! Możesz go oszukiwać, ale nas nie nabierzesz! Alfy nie powinny być razem, nie powinny też być z innymi facetami! Zapłacisz za to, co zrobiłeś, ty mały jebańcu! Powiedział, podchodząc do mnie. Warknąłem ostrzegawczo, dając im znać, żeby się odsunęli, i wysunąłem pazury. Byłem gotów się bronić... Jednak nie byłem gotowy na to, że wszyscy rzucą się na mnie naraz. Zanim zdążyłem zareagować, cała piątka zaczęła mnie bić i kopać jednocześnie. Ciosy spadały z każdej strony, nie mogłem skupić się na jednej osobie, przyjmując uderzenie za uderzeniem w twarz, głowę i korpus. Przez cały czas, gdy mnie bili, słyszałem, jak każdy z nich powtarza, jaki jestem obrzydliwy. Wciąż słyszałem wyzwiska. Upadłem na ziemię szybciej, niż przypuszczałem. I wtedy wiedziałem, że to koniec. Każdy cios pięścią zamienił się w kopniak; kopali mnie raz za razem. Cała piątka. Poczułem, jak moja głowa odskakuje do tyłu po kopnięciu prosto w twarz. Krew natychmiast wypełniła mi usta, poczułem, jak wypada mi ząb. Nie zdążyłem go nawet wypluć, gdy poczułem kolejne uderzenie w bok głowy, tuż za uchem, a mój słuch natychmiast stał się przytłumiony. Na moment zapadła ciemność, po czym poczułem kopnięcie w tył głowy. Usłyszałem przerażający trzask łamanych żeber, gdy oberwałem w bok. Wrzasnąłem na całe gardło, czując, jak pęka mi kostka, gdy jeden z nich uniósł moją nogę, by z całej siły uderzyć nią o swoje kolano. Sięgnąłem do kostki, tylko po to, by znów oberwać w twarz. Wszystko pociemniało, ale wciąż byłem przytomny. Dźwięki były stłumione, ale wciąż słyszałem głośny, dziki warkot, który się przybliżał. Ten warkot był tak potężny i pierwotny. Sprawiał, że moje wnętrzności i kości wibrowały. Wszyscy wokół mnie nagle zniknęli i to była ostatnia rzecz, jaką pamiętam. Uczucie nieważkości, gdy nagle zostałem sam. .... Jęknąłem, odzyskując przytomność. Całe ciało mnie bolało. Poczułem delikatny dotyk na twarzy i usłyszałem stłumiony głos. Otworzyłem oczy, mrugając kilka razy, aż obraz powoli zaczął nabierać ostrości. Gdy tak się stało, zobaczyłem zalaną łzami twarz mojego partnera. Jego oczy były opuchnięte i czerwone. Widziałem, że płakał od dłuższego czasu i to bardzo mocno. Spojrzałem za niego i zobaczyłem wszystkich naszych przyjaciół. Kilku z nich było umazanych krwią, tak samo jak Ryker. Wtedy wszystko wróciło – przypomniałem sobie ten brutalny atak. Atak za to, że kochałem innego mężczyznę, który przypadkiem również był Alfą. Wszystko, co dla niektórych ludzi spoza moich stron wciąż jest tabu. W niektórych stanach wciąż postrzega się miłość mężczyzny do mężczyzny jako grzech. Nie wierzą, że mężczyźni mogą być sobie przeznaczeni. Robią straszne rzeczy partnerom, którzy są tej samej płci. Jestem pewien, że gdyby mój partner się nie zjawił, prawdopodobnie by mnie zabili. To właśnie robią – zabijają albo ranią cię tak dotkliwie. A jeśli nie nauczysz się za pierwszym razem, jeśli zdarzy im się puścić cię wolno i znów złapią cię z partnerem, zabiją go na twoich oczach, zanim zabiją ciebie. Słyszałem mrożące krew w żyłach historie od innych, którzy widzieli, jak działo się to ludziom, których znali. Wyciągnąłem rękę i dotknąłem twarzy mojego przystojnego partnera. Nigdy nie byłem tak wdzięczny jak w tej chwili, że nie mieszkam w takim miejscu. Że pochodzę z krainy, gdzie miłość osób tej samej płci jest akceptowana. — Kocham cię! Wychrypiałem głosem tak zmienionym, że brzmiałem jak jakaś żaba. Łzy spływały mu po policzkach, gdy pochylił się i musnął moimi usta swoimi. Ale to był lekki, delikatny dotyk. Jakby bał się urazić moje wargi – i wiedziałem dlaczego. Bolały, a w ustach wciąż czułem smak krwi. — Orion powinien tu zaraz być. Zadzwoniłem do Kingstona i powiedziałem mu, co się stało. Nie mam numeru do Leo, inaczej zadzwoniłbym bezpośrednio do niego. Powiedział. I ledwie wypowiedział te słowa, obaj rozejrzeliśmy się, czując dziwną wibrację i słysząc znajome buczenie. Można by pomyśleć, że już się do tego przyzwyczailiśmy, ale obaj wciąż drgnęliśmy, gdy Orion nagle pojawił się tuż obok nas. Z naszymi przyjaciółmi było inaczej. Nigdy wcześniej nie widzieli Oriona ani żadnego anioła. Orion ukazał się w całej swojej okazałości. Jego ciało promieniało białym światłem, a piękne, miękkie, białe skrzydła były szeroko rozpostarte. Jego oczy świeciły bielą, gdy rozglądał się po wszystkich. Gdy tylko uznał, że wszystko jest w porządku, ruszył naprzód, a mój partner odsunął się, by dać mu miejsce. Orion spojrzał na mnie z bólem w oczach. — Tak mi przykro, Kieran. Powiedział, wyciągając ręce i kładąc je na mnie. Jedną dłoń położył na mojej lewej nodze, drugą na czole. Jego skrzydła znów się rozwarły, a ciało i oczy zaczęły jarzyć się jaskrawą bielą. Poczułem, jak ciepło w miejscach dotyku zaczyna rozchodzić się po całym moim ciele. Zacisnąłem zęby, czując, jak kości wskakują na swoje miejsca. Żebra i kostka. Stęknąłem, gdy kość w kostce się nastawiła. To chyba bolało najbardziej. To zdecydowanie trwało dłużej niż ostatnim razem, gdy mnie leczył. Choć wtedy obrażenie było bardziej miejscowe, a teraz byłem poturbowany niemal wszędzie. A ponieważ tym razem nie musi leczyć nikogo innego, nie spieszy się, by w pełni uzdrowić mnie ze wszystkich urazów. Po kilku chwilach jego skrzydła opadły, a blask zniknął z jego ciała i oczu. — Pożegnajcie się z nimi. Mam was również zabrać do domu. Powiedział, a moje oczy rozszerzyły się ze zdziwienia. To oznacza, że będę w domu szybciej, niż myślałem! Będę tam w kilka sekund! Pomyślałem, szybko spoglądając na Rykera, który wyglądał na równie szczęśliwego, rzucając się na mnie. Tym razem nie bał się mnie dotknąć, wpadając prosto w moje ramiona. Po chwili odsunął się i obaj spojrzeliśmy na naszych przyjaciół, którzy wciąż wpatrywali się w Oriona z szeroko otwartymi oczami. Patrzyli na niego z absolutnym podziwem. Obaj wstaliśmy, śmiejąc się pod nosem na widok kumpli. — Chłopaki, to jest nasz wujek Orion, a jego człowiekiem jest Leo. Ryker powiedział dumnie, wykonując gest dłonią. Orion uśmiechnął się do Rykera, po czym spojrzał na naszych przyjaciół. — Miło mi was poznać, przyjaciele Rykera i Kierana. Dziękuję, że pomogliście Rykerowi ratować Kierana. Matka również wam dziękuje. Mówi, że jest dumna z każdego z was. Jest dumna z tego, na jakich wspaniałych mężczyzn wyrastacie. Powiedział, a oni spojrzeli na nas, niepewni, o czym mówi. — Matka to Bogini Księżyca. Powiedziałem, uśmiechając się do nich. Ich oczy stały się ogromne. Widziałem, jak oczy kilku z nich natychmiast wypełniają się łzami, gdy dotarło do nich, co powiedział. Nasza Bogini Księżyca jest z nich dumna. Na tę myśl po ich twarzach spłynęły łzy. — Matka was kocha, każdego z osobna! — powiedział, uśmiechając się do nich. Patrzyli na nas z uśmiechem, ocierając łzy z twarzy. — Bądźcie w kontakcie! Wy małe gnojki! Nie zapomnijcie tym razem zadzwonić! Przysięgam, jeśli kiedykolwiek będziecie w pobliżu i nie dacie znać, odnajdę was i dopadnę! Macie nas odwiedzić! Ryker mówi, sprawiając, że wszyscy wybuchają śmiechem, łącznie ze mną. Ryker obejmuje mnie ramieniem, po czym kiwa głową Orionowi. — Zabierz nas do domu, Wasza Wysokość. — Nie jestem królem... Jestem aniołem! — No to zabierz nas do domu, Wasza Świetlistość! Orion przechyla głowę, patrząc na Rykera ze zdziwieniem. Przygryzam policzek, próbując się nie roześmiać. — Dlaczego zawsze musisz się tak z nim drażnić? Zapytałem, co wprawiło Rykera w napad śmiechu. — Bo z nim jest za łatwo! — odparł Ryker. — Orion, zignoruj tego idiotę i zabierz nas do domu! Powiedziałem, wyciągając rękę do Oriona. Pokręcił głową, starając się nie patrzeć na Rykera, gdy chwycił nas obu. To był pierwszy raz, kiedy nas obu tak zabierał. Żaden z nas wcześniej tego nie doświadczył. Buczenie było jeszcze głośniejsze, niż się spodziewałem. Wibracja była jeszcze intensywniejsza. Wstrząsnęła każdym włóknem mojego bytu. Gdy ziemia zniknęła mi spod stóp, oślepiające światło błysnęło mi przed oczami. Mocno zacisnąłem powieki, próbując się przed nim chronić. Chwilę później blask zniknął, a ja znów poczułem pod stopami twardy grunt. Orion nas puścił, a ja padłem na kolana i zwymiotowałem. Nie byłem jedyny. Poczułem, jak Ryker upada obok mnie. Usłyszałem dźwięk jego wymiotów tuż obok, co sprawiło, że sam zacząłem wymiotować jeszcze bardziej. Jestem prawie pewien, że w tym momencie napędzaliśmy się nawzajem, bo tak to właśnie wyglądało. Wymiotowaliśmy, dopóki w końcu nie odpełzłem od niego kawałek dalej. Opadłem plecami na trawę, ogromnie wdzięczny, że przeniósł nas na zewnątrz, a nie do środka. To byłoby piekielnie trudne do sprzątnięcia, gdybyśmy byli wewnątrz. — To było obrzydliwe! Usłyszałem głos Oriona i spojrzałem na niego zszokowany. Zobaczyłem, że patrzy na nas z wyrazem obrzydzenia na twarzy, trzymając się za brzuch. Jestem niemal pewien, że to pierwszy raz, kiedy widzę anioła na skraju wymiotów. Przypuszczam, że tak się dzieje, gdy patrzysz, jak dwie osoby wymiotują bez przerwy. — Wal się! Nie powinieneś być czasem współczujący czy coś w tym stylu? Na Boginię, jesteś aniołem! Nie możesz tego naprawić, żebyśmy nie rzygali? Słyszę głos Rykera i spoglądam, jak wyciera usta wierzchem dłoni. Odchyliłem głowę z powrotem na trawę i zacząłem się śmiać. Spojrzałem na piękne niebo, otaczające mnie drzewa i dom watahy po lewej stronie, i roześmiałem się jeszcze głośniej. Jestem w domu!... Dom nigdy nie smakował tak dobrze jak w tej właśnie chwili!

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 Kieran – Więź krwi: Złamana partnerka Alfów | Czytaj powieści online na beletrystyka