Perspektywa Peytona
– Wiem i doceniam to. Ale ty nie mogłeś pomóc. Nie mogłeś zabrać tego bólu, nikt nie mógł... – powiedziałem, przerywając, by zastanowić się, jak ubrać w słowa kolejną część. Niestety, zanim zdążyłem to z siebie wyrzucić, on wyszedł. Przeszedł przez drzwi, zanim zdążyłem go zatrzymać.
Zanim zdążyłem powiedzieć: „nikt nie mógł zabrać mojego bólu, dopóki on mnie nie znalazł. Dopók
















