Jako Dominujący Delta, Caspian urodził się na samym dnie hierarchii wilkołaków. Bezużyteczny. Niechciany. Niezdolny do wydania na świat potomstwa. Odkrycie, że jego przeznaczonym partnerem jest potężny, bezwzględny Alfa Huxley, powinno być jak z bajki. Zamiast tego stało się jego najmroczniejszym sekretem. Przerażony odrzuceniem ze strony starszyzny stada, Huxley ukrywa ich więź, spychając Caspiana w mrok. To milczące odrzucenie powoli łamie serce Caspiana – i zabija jego wewnętrznego wilka. Wtedy pojawia się Ender. To gwałtowny, bezkompromisowy człowiek, który nic sobie nie robi z polityki stada ani rozkazów Alfy. Wie tylko jedno: Caspian należy do niego i będzie zaciekle chronił złamanego Deltę przed każdym, kto go skrzywdzi – zwłaszcza przed Alfą. Lecz Bogini Księżyca ma przewrotne poczucie humoru. Ender nie jest tylko partnerem Caspiana… należy również do Huxleya. Kiedy brutalny atak sprawia, że Ender zostaje ugryziony i budzi się jako rzadka, niezwykle pożądana Omega, zasady gry ulegają zmianie. Przyciągnięci przez niezaprzeczalną, odurzającą więź, trzej mężczyźni zderzają się w pożarze namiętności, pożądania i zaborczych warknięć. Huxley nie może się już dłużej ukrywać. Musi stawić czoła stadu, obalić skorumpowaną starszyznę i zrobić najtrudniejszą rzecz ze wszystkich: upokorzyć się i błagać o wybaczenie, by odzyskać Deltę, którego zdruzgotał. Dwaj partnerzy. Jeden Alfa. Więź triady, która spali stary świat do szczętu. Czy zadziorny człowiek przemieniony w Omegę zdoła uleczyć przepaść między pełnym żalu Alfą a złamanym Deltą? Czy może zdrada stada rozedrze ich triadę, zanim zdążą stać się jednością?

Pierwszy Rozdział

Z perspektywy Caspiana Powrót do treningów był taki trudny, odkąd poczułem, jak umiera. Dopiero co go odnalazłem, nie znałem nawet jego imienia. Ale kiedy usłyszałem jego krzyk, wiedziałem, kim dla mnie był... Moim przeznaczonym. .... Dopiero co ukończyłem szkolenie, zaledwie dwa tygodnie po moich osiemnastych urodzinach. Uważano mnie teraz za wojownika, ale byłem na najniższym szczeblu. Było wcześnie rano, a my trenowaliśmy, zanim mieliśmy rozpocząć naszą pierwszą zmianę patrolową tego dnia. Biegliśmy wzdłuż granic naszego terytorium i zatrzymaliśmy się na małej polanie, by jak zwykle wykonać w połowie biegu kilka ćwiczeń, zanim udamy się na nasze stanowiska. To stało się tak szybko, to był pierwszy raz, kiedy stanąłem twarzą w twarz z samotnikami jako wojownik. Nie było ich wielu i szybko ich powaliliśmy. Ale kiedy jeden z nich umierał, jego pełen bólu krzyk sprawił, że krew w moich żyłach stygła, a moja głowa gwałtownie odwróciła się w jego stronę. Krzyknąłem do mojej drużyny, biegnąc tak szybko, jak to możliwe. Rozpaczliwie próbując dotrzeć na miejsce, zanim go zabiją. Na szczęście usłyszeli moje błagania i przestali. Niestety, zdałem sobie sprawę, że było już za późno, kiedy osunąłem się u jego boku. Był zmasakrowany. Jego lewa ręka, wszystko poniżej łokcia, zniknęło. Miał w brzuchu ziejącą dziurę, którą mogłem zobaczyć, ponieważ jego koszula się podwinęła. Nie widziałem obrażeń na jego klatce piersiowej przez materiał, ale koszula była przesiąknięta krwią, poszarpana i zdarta do żywego mięsa. Mimo całej tej krwi i bólu, jakimś cudem wciąż był niesamowicie przystojny. Ale nie byłem w stanie skupić się na tym aż do znacznie późniejszego czasu. Byłem przerażony, że go stracę... Nie!... Wiedziałem, że go tracę... Czułem to. Łzy płynęły mi po twarzy, gdy ostrożnie uniosłem jego głowę z ziemi i przytuliłem go do siebie. Błagałem, prosiłem go, żeby się trzymał i mi nie umierał. Jego piękne, zielone oczy patrzyły na mnie, a po jego twarzy spływały łzy. Nie wiem jak, ale jakoś widziałem, że on naprawdę mnie pragnął. Prawie to czułem, kiedy patrzył na mnie, umierając. Było cicho, nikt nie powiedział ani słowa, nie śpiewały nawet ptaki. Jedynym dźwiękiem był jego ciężki oddech i mój żałosny, rozpaczliwy szloch, gdy trzymałem mojego przeznaczonego i błagałem, by mnie nie zostawiał. Błagałem go, żeby został, chociaż wiedziałem, że tego nie zrobi. Dopiero co go odnalazłem, a teraz słuchałem i patrzyłem, jak bierze swój ostatni oddech. Zanim po raz pierwszy go dotknąłem, życie już z niego uchodziło. Mrowienie było ledwie wyczuwalne. Było tak słabe, że pragnąłem, by stało się silniejsze. Pragnąłem, by jego siły życiowe powróciły, chociaż nigdy nie poczułem ich pełnej mocy. Krzyknąłem, gdy ta słaba nić, która nas łączyła, pękła wraz z jego ostatnim tchnieniem. Więź przeznaczenia pękła w jednej chwili. Jego lina ratunkowa, jego więź ze mną, zniknęła. Nigdy nie poznałem jego imienia... Musiałem opłakiwać przeznaczonego, którego nawet nie znałem. A teraz jestem tutaj, od kilku tygodni z powrotem na treningach i jest tak cholernie ciężko. Nie tylko dlatego, że wciąż próbuję poradzić sobie ze stratą, ale jestem też daleko w tyle. Wszyscy tak wiele się nauczyli podczas mojej nieobecności, a ja z trudem daję sobie radę. Ale nie narzekam. Nawet gdy inni coś zawalą i wszyscy muszą ponieść konsekwencje, nie narzekam. Robię, co w mojej mocy, by nadążyć i pracuję najciężej, jak potrafię. Robię to, o co mnie proszą, i staram się przy tym trzymać głowę wysoko. Ale ostatecznie zazwyczaj to ja zostaję w tyle i ledwie się trzymam. Chyba tak to już jest, kiedy jest się tu najsłabszą i najmniejszą osobą. W moim świecie, świecie wilkołaków, jestem niemal na samym dole w hierarchii. Najwyższą rangę ma Alfa. Jest potężny, wyższy od wszystkich i silniejszy. Ma aurę, która potrafi rzucić cię na kolana i zmusić do uległości. Jest przywódcą stada. To nie jest coś, co po prostu dostajesz lub co możesz sobie wziąć. Aby być Alfą, trzeba się urodzić z krwią Alfy. Kolejny szczebel to Beta, zastępca Alfy. Tutaj również trzeba się z tym urodzić. Aby nim zostać, musisz mieć w żyłach krew bety. Najsłabsza jest Omega. Są najmniejsi, niektórzy uważają ich za cherlaków, ponieważ są tacy drobni i niscy. Samce z rangą Omegi są bardzo kobiece i uległe. Dlatego przez większość czasu są wykorzystywane i maltretowane przez swoje stado. Po raz kolejny, Omegą nie można po prostu zostać, Omegą się rodzisz. Masz to we krwi, to jest to, kim jesteś. Powyżej Omeg znajduje się klasa Delta. Delta 1 to najwyższa ranga. Są najwięksi i najsilniejsi ze wszystkich Delt. Delty 1 mogą być trzecimi w dowodzeniu lub dowódcami drużyn. Niżej jest Delta 2. Są nieco niżsi, nieco mniejsi i nie tak silni jak Delty 1. Potem jestem ja... Delta 3... Delta 3 to najsłabsza i najmniejsza z delt. To klasa na samym dnie, najniższa z możliwych. Są tak drobni, że ledwo przewyższają rozmiarami Omegi. I nie tylko to, wydajemy z siebie te same zawstydzające dźwięki, co Omegi. Skomlimy i mruczymy... Nazywają to mruczeniem Delty. Jest trochę bardziej szorstkie i głośniejsze niż mruczenie Omegi. Są dwie rzeczy, które naprawdę odróżniają nas od Omegi. Po pierwsze, Omegi mają delikatniejszy i bardziej kobiecy wygląd. My nie. Po drugie, i to jest największa różnica, wszystkie Omegi są uległe i mogą zajść w ciążę. Wśród Delt 3 zdarzają się uległe jednostki, które mogą zajść w ciążę, ale nie mają kobiecych rysów, takich jak u Omegi. Są też dominujące Delty 3, które w ciążę zajść nie mogą. To właśnie ja, jestem dominującym Deltą 3, mam na imię Caspian, a to jest moja historia, moja walka o miłość. Jestem dominującym Deltą 3. Zazwyczaj bycie dominującym samcem to powód do zadowolenia. Jednak moje pierwotne stado nie tylko patrzyło z góry i z niesmakiem na Delty 3, ale w szczególności nienawidziło dominujących Delt 3. Ale nie tylko moje stado takie było. Istnieje wiele stad, które wciąż mają te same, stare przekonania. Z Omeg korzystano tylko do pieprzenia, ponieważ były tak ładne, a dominujące Delty 3 uznawano za bezużyteczne, więc zazwyczaj się je zabijało. Zawsze słyszy się o strasznych rzeczach, które spotykały Omegi, a może dlatego, że nie są aż tak rzadkie. Ale Delty 3 są rzadkością. Może to dlatego, że tak wielu z nas zostało zabitych. W przeciwieństwie do Omeg, które zazwyczaj są zatrzymywane jako niewolnicy i gwałcone. Z kolei dominującego Deltę 3 uważa się za bezwartościowego i za marnotrawstwo zasobów. Uważają, że jesteśmy zbyt słabi i niezdolni, by być wojownikami. Nie pachniemy słodko jak uległa Delta 3 czy Omega. Pachniemy jak dominujący samiec, dokładnie tak jak każda inna Delta. Dodając do tego fakt, że nie mamy kobiecych cech, stajemy się tak bezużyteczni, że nie warto nas nawet trzymać do pieprzenia. Z tego powodu jesteśmy zazwyczaj zabijani lub wyrzucani ze stada. Uległe Delty 3 nie zawsze są zabijane czy wyrzucane. Zamiast tego bywają torturowane i gwałcone ze względu na swoje uległe cechy. Niektórzy uważają je za rzadki klejnot, ponieważ są jak Omega, bez jej kobiecych cech. Bo nie każdy pożąda kobiecych kształtów. Chyba każdy ma swoje upodobania... Mój wujek od najmłodszych lat uczył mnie nienawidzić tej części siebie. Tego dominującego Delty 3, którym jestem. Tej części mnie, która wydaje z siebie te same zawstydzające dźwięki, co Omega. Omegi skomlą i mruczą. Niestety, zarówno dominujące, jak i uległe Delty 3 wydają te same dźwięki. Nie mówimy o skomleniu z potrzeby uwagi, to potrafi każdy. To mimowolne skomlenie ze stresu, nad którym czasami nie możemy zapanować. Mój wujek nienawidził moich dźwięków. Zawsze powtarzał, że Omegi są jedynymi, które powinny płakać i skomleć. Zawsze powtarzał, że brzmię jak cholerna Omega. Omegi nadają się tylko do rżnięcia, a kiedy płaczę i skomlę jak one, to aż się o to proszę. Dawno temu nauczyłem się zamykać tę stronę siebie. Staram się nie patrzeć na siebie jak na Deltę 3, ale po prostu jak na wojownika. Wojownika pragnącego być lepszym, pragnącego zadowolić wszystkich i może pewnego dnia znaleźć przeznaczonego... Znaleźć kogoś, kto w końcu by mnie pokochał, skoro do tej pory nikt tego nie zrobił. Minął ponad rok, odkąd poczułem, jak on umiera. Nie sądzę, żebym dostał kolejnego przeznaczonego. Z rzadka dostaje się drugą szansę. Bardzo wątpię, by Bogini Księżyca dała ją komuś tak żałosnemu i nisko postawionemu jak ja. Ale to nie powstrzymuje mnie przed modlitwą i nadzieją, że może pewnego dnia znajdę kogoś, kogo będę mógł pokochać i kto pokocha mnie.

Odkryj więcej niesamowitych treści