Budzę się rano niesamowicie zdezorientowana. Podświadomie spodziewałam się, że obudzę się na przednim siedzeniu jeepa Kavrosa. Komfort własnej jedwabnej pościeli był szokiem.
Przecieram oczy z resztek snu i sprawdzam budzik. Czwarta rano. Karmienie Lyry dopiero za dwie godziny. Przekręcam się, by spojrzeć na łóżeczko. Owa istotka jest owinięta we własny kocyk. Ma szeroko otwarte usta i cicho chrap
















