Droga powrotna do Piramidy dłuży się bardziej – prawdopodobnie dlatego, że Nyktos prowadzi mniej jak opętany, a bardziej jak człowiek, który ceni własne życie, a także życie innych pasażerów.
Nawet burza nieco zelżała. Deszcz zamienił się w mżawkę. Wciąż błyska, ale gdzieś daleko. Grzmoty to teraz raczej pomruki niż trzaskająca furia.
Nyktos jest na mnie wściekły. Czuję emanujący od niego chłód si
















