Nie jestem kłamczuchą, więc staram się trzymać planu dnia ustalonego przez Nyktosa. Nastawiam budzik i wstaję wtedy, gdy nakazuje harmonogram. Lyra już się kręci, więc zabranie jej do kuchni na karmienie nie jest wielkim wyzwaniem.
Sylas jest już na miejscu, kiedy wchodzę, i je miskę płatków. – Cześć, Vespero. Cześć, Lyro.
– Witaj, Sylasie – odpowiadam. Lyra wydaje z siebie jakieś niezrozumiałe dź
















