Agnia nie jest tak beznadziejna, jak przedstawiał to Zavros.
Udało jej się nawet zadać mi kilka ciosów, zanim złapałam ją za kołnierz i przerzuciłam przez ramię. Wylądowała na macie z głuchym stęknięciem. Położyła dłoń na brzuchu, ciężko łapiąc oddech.
— Myślę, że śniadanie zaraz wróci — wycharczała.
Zaśmiałam się i podałam jej rękę. Pomogłam jej wstać. Natychmiast założyła ręce za głowę, oddychaj
















