Wciąż gapię się z opadniętą szczęką, gdy oni orientują się, że jestem w pokoju. Zavros przeklina pod nosem, co sprawia, że Agnia w końcu przestaje się ruszać i odwraca się. Kiedy mnie widzi, wydaje z siebie pisk i stacza się z Zavrosa, naciągając prześcieradło na piersi i chowając się w łóżku.
— O mój Boże, o mój Boże, o mój Boże — powtarza Agnia raz po raz. Jej głowa znika pod kołdrą, a potem wył
















