Tej nocy idę do kuchni, żeby przygotować nocny posiłek dla Lyry. Jeszcze się nie obudziła, trzymam w ręku nianię elektroniczną. Spodziewam się jednak, że lada chwila zacznie marudzić. To przynajmniej jest przewidywalne i stanowi stały punkt harmonogramu, który ustaliliśmy z Nyktosem.
Dlatego po części jestem zaskoczona, słysząc głosy dobiegające z kuchni.
— Porozmawiasz ze mną — mówi Nyktos głosem
















