To zwyczajna środa, około miesiąca po balu maturalnym, kiedy Nyktos rzuca kopertę na kuchenny stół. Lyra i ja jemy lunch i patrzymy na niego zdezorientowane. Moje zdziwienie rośnie, gdy widzę na kopercie swoje imię.
– Co to jest? – pytam.
– Dieta – odpowiada Nyktos. Mówi to z całkowitą obojętnością, przeglądając stertę poczty, którą trzyma w dłoni.
– Dieta...? – przeciągam to słowo, żeby dać mu do
















