O brakujących ubraniach nie słyszę ani słowa aż do następnego ranka, kiedy Kavros wpada do mojego pokoju i kieruje się prosto do szafy. Szarpnięciem otwiera drzwi i przetrząsa wieszaki.
Ledwo wstałam z łóżka, wciąż jestem w piżamie. Moje włosy to jeden wielki nieład. Dopiero co umyłam zęby.
Kavros odwraca się w moją stronę, a jego twarz wykrzywia wściekłość. – Więc to, co mówił Kaelar, to prawda.
















