POV: Sloane
Z wahaniem wkroczyłam do rozległej jadalni, a ciężkie, śmiertelne bicie mojego własnego serca ogłuszało mnie w uszach. Deacon już na mnie czekał. Siedział potężnie u szczytu niewiarygodnie długiego, bogato zdobionego mahoniowego stołu, wyglądając w każdym calu jak tyraniczny król mrocznego, pokręconego imperium. Jego nieustępliwe, drapieżne spojrzenie natychmiast spoczęło na mnie, śled
















