– Byłaś świadkiem morderstwa, kochanie. W naszym świecie to wyrok śmierci. – Proszę... nikomu nie powiem – szepnęłam, przyciskając plecy do zimnej ściany, podczas gdy trzy pary identycznych, ciemnych i drapieżnych oczu przyszpiliły mnie w miejscu. – Och, wiemy, że nie powiesz – przeciągnął drugi z braci, wodząc palcami wzdłuż linii mojego gardła. – Bo od teraz nie należysz już do świata. Należysz do nas. – Cała trójka? – wydyszałam. – Każdy twój centymetr – uśmiechnął się drwiąco trzeci, pochylając się do mojego ucha. – Nasza, by cię chronić, nasza, by cię używać i nasza, by się tobą dzielić. A teraz bądź grzeczną dziewczynką i pokaż nam, jak dobrze potrafisz się podporządkować. ____________________ Gianna myślała, że jej życie sięgnęło dna, gdy przyłapała swojego chłopaka, z którym była od trzech lat, na zdradzie we własnym łóżku. Myliła się. Szukając świeżego powietrza, by oczyścić umysł, natyka się na brutalną egzekucję dokonaną przez trzech zamaskowanych mężczyzn. To najbardziej bezwzględne trojaczki w mafijnym półświatku – spadkobiercy krwawego tronu. Gianna próbuje uciekać, ale nigdy nie była dość szybka, by umknąć diabłu, a co dopiero trzem naraz. Teraz, uwięziona w ich złotej klatce, odkrywa, że te potwory nie chcą jej śmierci. Chcą, by była złamana, uległa i dzielona między nimi. Gdy tajemnice dotyczące jej zaginionego ojca zaczynają wychodzić na jaw, Gianna musi zdecydować: czy będzie walczyć z trzema mężczyznami, którzy roszczą sobie do niej prawo własności, czy odnajdzie przyjemność w uleganiu ich mrocznym żądzom?

Pierwszy Rozdział

Rozdział pierwszy: Zacznij żyć Gianna Moje życie jest beznadziejne. Jedyne, czego zawsze pragnęłam, to być kochaną i otoczoną troską, ale najwyraźniej zostałam przeklęta i nie dane mi jest zaznać szczęścia. Biologiczny ojciec nas porzucił i zniknął bez śladu. Moja matka wiecznie wraca do domu pijana; nie ma w niej ani krzty miłości do mnie, nigdy nie zaznałam od niej matczynego ciepła. Liczy się dla niej tylko alkohol i jej nowy fagas, który tak się składa, że jest teraz moim ojczymem. W bardzo młodym wieku zostałam pozbawiona miłości zarówno matki, jak i ojca. Mój ojczym zrobiłby wszystko na tym świecie, żeby się mnie pozbyć, ale byłam zbyt silna, by pozwolić mu zrealizować ten plan. Aby ratować życie przed ojczymem, wyprowadziłam się z domu i zamieszkałam z chłopakiem w innym mieście. Ale i tutaj nie doczekałam się miłości ani troski. Może trochę dramatyzuję, ale przysięgam, że cały świat sprzysiągł się przeciwko mnie. Szczerze mówiąc, nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam dobry dzień. Dzisiejszego ranka mój durny chłopak uznał, że to świetny pomysł, by wyłączyć mój budzik ustawiony na ósmą i zastąpić go swoim. Budzik zadzwonił o godzinę później, niż potrzebowałam – do diabła, co z nim jest nie tak? Alarm miał mnie obudzić na siłownię, ale nie zdziwiłabym się, gdybym po powrocie zastała go na kanapie dokładnie w tej samej pozycji, w której go zostawiłam. Można śmiało powiedzieć, że ostatnio między nami nie układało się najlepiej, ale po raz kolejny muszę się zmuszać do wiary w to, że jeśli jeszcze trochę poczekam, wszystko się ułoży. Nasz związek nigdy nie należał do tych wszechogarniających romansów, o których się słyszy, ale Rocco jest miły i to mi wystarcza. Nie porzucił mnie, gdy zrobili to wszyscy inni. Przez jego dzisiejszą głupotę spóźniłam się na spotkanie z klientem. Jestem organizatorką imprez. Miałam się dziś rano spotkać z parą w sprawie ich nadchodzącego ślubu, ale mój idiota chłopak sprawił, że to zawaliłam. Na dodatek moja kiepska koordynacja sprawiła, że o coś się potknęłam, rozdzierając przy tym rajstopy. Chciałam po prostu być w życiu szczęśliwa. Czy to naprawdę aż tak wiele? Wychodząc z siłowni, postanowiłam wstąpić do jedynego miejsca, które kiedykolwiek przynosiło mi radość. To kawiarnia niedaleko mojego domu. Przychodziłam tu codziennie, żeby odreagować stres. Gdy otworzyłam drzwi, powitał mnie cudowny zapach świeżych wypieków i mielonej kawy, wypełniający całe wnętrze. — Gianna, to ty? — zawołał znajomy głos z kuchni za ladą. Właścicielka kawiarni, Agata Corvo. To najbardziej dobroduszna kobieta, jaką znam, choć bywa też przerażająca. Mogę tylko dziękować losowi, że trzymam z nią sztamę, bo mimo podeszłego wieku nie zdziwiłabym się, gdyby potrafiła doprowadzić do płaczu nawet najtwardszych mężczyzn. — Dzień dobry, pani Corvo — odpowiedziałam, idąc w stronę jej głosu. Zaglądając za róg, zobaczyłam jej drobną sylwetkę. Stała z założonymi rękami, zwrócona w moją stronę. — Co ci mówiłam? — zapytała z lekkim ostrzeżeniem w głosie. — Cześć, Agata — poprawiłam się szybko, łapiąc, o co jej chodzi. Z jakiegoś nieznanego powodu bardzo upierała się, bym mówiła jej po imieniu. Nie znałam przyczyny, ale tak czy inaczej, moja odpowiedź wywołała szeroki uśmiech na jej twarzy. — Co cię tu sprowadza o tej porze? — zapytała, gdy pomagałam jej przenieść tacę z wypiekami na ladę. — Rocco wyłączył mi budzik, więc musiałam przełożyć spotkanie, które miałam umówione na dziewiątą. Właśnie wyszłam z siłowni i wracam do domu, żeby się z nim zobaczyć, ale zanim to nastąpi, zdecydowanie potrzebuję kawy. Usłyszałam jej pełne dezaprobaty westchnienie i zanim jeszcze otworzyła usta, wiedziałam, co powie. — Dlaczego ty wciąż jesteś z tym chłopakiem? Obie wiemy, że ma rozum wielkości kamienia i nie wygląda na to, żeby dawał ci cokolwiek dobrego... — Agata — przerwałam jej, powstrzymując to, co zamierzała dodać. To, że ma rację, nie oznaczało, że trzeba to wymawiać na głos. To tylko przypominało mi o tym, jak bardzo brakuje mi bliskości. Agata ma to do siebie, że jest szczera do bólu. — On jest mi... — zaczęłam, czując potrzebę obrony mojego chłopaka, ale mi przerwano. — Daj spokój, niech zgadnę: jest dla ciebie miły? — Tak, i traktuje mnie... — Traktuje cię dobrze? Moja droga, przykro mi to mówić, ale to tylko inny sposób na nazwanie kogoś nudziarzem. Miała rację i dlatego przestałam protestować, ale Rocco to wszystko, co znałam. Wiedział o mnie każdą cholerną rzecz, czułam się przy nim bezpiecznie, a gdyby miał mnie zostawić, zrobiłby to już dawno. Nieważne, jak duży bagaż doświadczeń ze sobą niosłam, Rocco się go nie przestraszył. Moje życie było naprawdę ciężkie. Minął prawie rok, odkąd zniknął mój ojciec, i wciąż nie było po nim śladu. Nawet policja i detektywi nie potrafili ustalić miejsca jego pobytu; stwierdzili, że zniknął dobrowolnie. Z tego, co go znałam, wiedziałam, że nie zacząłby się ukrywać bez ważnego powodu. Większość ludzi uważa go za bezdusznego potwora, co w pewnym stopniu muszę przyznać, ale jednocześnie w całym moim dzieciństwie ani razu nie sprawił, bym poczuła się zaniedbana czy niebezpieczna. Zaczął uczyć mnie samoobrony, odkąd tylko zaczęłam chodzić. Żywo pamiętam, jak w moje dziesiąte urodziny powiedział mi, że nie będzie przy mnie wiecznie i gdy go zabraknie, jedyną osobą, na której będę mogła polegać, będę ja sama. Tego dnia po raz pierwszy pomyślał o tym, by nauczyć mnie obsługi pistoletu. Dał mi broń w prezencie urodzinowym. Mój ojciec mógł być szalony, robiąc coś takiego, ale mimo to wciąż go kocham. Wiedziałam, że odnalezienie go będzie niemal niemożliwe; nikt go nie znajdzie, dopóki on sam tego nie zechce. Mogę mieć tylko nadzieję, że albo sam się ujawni, albo zdecyduje się wyjść z ukrycia. Mój prywatny detektyw próbuje go namierzyć od siedmiu miesięcy, ale jak dotąd bez rezultatu, co napawa mnie coraz większym rozczarowaniem. I właśnie dlatego wciąż jestem z Rocco. Straciłam tak wiele i mam dość tego, że wszystko w moim życiu się zmienia; on jest obecnie jedynym stałym elementem i nie byłam gotowa, by go stracić. Nie doczekawszy się odpowiedzi na swoje poprzednie pytanie, Agata kontynuowała. — Masz dwadzieścia pięć lat, powinnaś chodzić do klubów i poznawać nowych ludzi. Pozwól sobie trochę pożyć, bo zanim się obejrzysz, będziesz stara jak ja i będziesz żałować, że nie wyluzowałaś, póki mogłaś. — Uśmiechnęłam się na jej słowa. Chciałabym móc z nią polemizować, ale prawda była taka, że skłamałabym, mówiąc, że mam udane życie towarzyskie. Kiedyś dużo wychodziłam ze znajomymi, ale odkąd przeprowadziłam się tutaj z Rocco, nie miałam okazji poznać nikogo nowego, a poza tym on nie przepada za wychodzeniem. Woli, żebym zostawała z nim w domu, a ostatnim razem, gdy wyszłam, nie skończyło się to dobrze. Poszłam do klubu bez niego, a kiedy wróciłam w nocy, zrugał mnie za to, że ubrałam się jak dziwka, a potem przez prawie tydzień odmawiał spania ze mną w jednym łóżku. Płakałam tej nocy strasznie, ale w końcu poszedł po rozum do głowy i przeprosił. Wiedziałam, że przeprosiny nie usprawiedliwiają jego zachowania, ale w tamtym momencie nie pamiętałam już nawet, jak wyglądało moje życie bez niego, i z tego powodu postanowiłam odpuścić. Chwyciłam kawę na wynos i zaczęłam szukać w torebce gotówki, żeby zapłacić, ale Agata powstrzymała mnie surowym spojrzeniem. — Nawet o tym nie myśl. Nie chcąc się kłócić, ukradkiem wrzuciłam pieniądze do słoika na napiwki, zanim zdążyła zaprotestować. Zawsze się denerwowała, gdy płaciłam za cokolwiek w jej kawiarni. Z uśmiechem na twarzy obeszłam ladę i pocałowałam ją w policzek, co zdołało przegonić dąsy z jej twarzy. — Pa, Agata. — Baw się dobrze ze swoim chłopakiem. — Pokręciłam głową, zamykając za sobą przeszklone drzwi.

Odkryj więcej niesamowitych treści