Minęły dwa tygodnie, odkąd w końcu wróciłam ze szpitala, a traktowano mnie jak dziecko, i to nie przez Deacona, ale przez Teresę.
Oboje wciąż próbowali robić wszystko za mnie i nie pozwalali mi kiwnąć palcem, co było na przemian irytujące i miłe.
Cały dzień siedziałam zamknięta w pokoju, głównie dlatego, że czytałam powieść i straciłam poczucie czasu.
Między mną a Deaconem układało się świetnie
















