Rzuciłyśmy się na głęboką wodę prosto w rzędy ubrań w butiku, zagubione w wirze tiulu, jedwabiu i niekończących się przebieranek. Sienna i ja łapałyśmy sukienkę po sukience, zamieniając przymierzalnie w nasz osobisty wybieg. Po czymś, co wydawało się niezliczonymi rundami przymierzania, Sienna w końcu stanęła przed lustrem na całej długości, głęboko rozdarta między dwiema oszałamiającymi opcjami.
















