Twarz Juliana spochmurniała, gdy nasz przeciągły dotyk nie wywołał żadnej reakcji.
Nie byłam do końca pewna, jak rozpoznać, czy ktoś jest moim przeznaczonym. Mama zawsze opisywała to jako przypływ emocji. Zawsze mówiła, że pod wpływem dotyku można niemal poczuć, jak więź przeznaczenia budzi się do życia.
W dotyku Juliana nie czułam nic poza zażyłością. Nic poza przyjaznym przypomnieniem tego, co m
















