Tamtej nocy wcieliłam swój plan w życie, zdeterminowana, by sprowokować u VIktora jakąkolwiek reakcję. Choć niekoniecznie byłam najatrakcyjniejszą dziewczyną na świecie, miałam pewne asy w rękawie.
Moje kruczoczarne włosy spływały kaskadami na plecy, a zielone oczy odznaczały się na tle porcelanowej cery. Mogłam się pochwalić ładnymi krągłościami i pełnym biustem.
Chwyciłam majtki i podkoszulek na ramiączkach, zdjęłam z siebie ubranie i skierowałam się do łazienki. Szybko odkręciłam prysznic i z niecierpliwością czekałam na ciepłą wodę. Westchnienie ulgi opuściło moje usta, gdy gorąca woda ukoiła moje obolałe mięśnie.
Spędziłam pod prysznicem dłuższą chwilę, pozwalając, by gorąca woda zmyła ze mnie tyle stresu, ile to było możliwe.
Wychodząc z kabiny, owinęłam ciało jednym z ręczników. Moją stopą ominęłam dywanik łazienkowy i poślizgnęłam się, lecąc do przodu. Z moich ust wyrwał się okrzyk zaskoczenia, gdy wpadłam na umywalkę. Szklanka stojąca na brzegu spadła na podłogę i rozbiła się w drobny mak.
"Cholera" – mruknęłam, podchodząc, by pozbierać kawałki szkła. Wzięłam gwałtowny wdech, gdy jeden z odłamków wbił się w moją stopę, zagłębiając się w ciele.
Jęknęłam: "Och, daj spokój". Moja krew zaczęła wsiąkać w białą posadzkę, gdy zachwiałam się na nogach.
Prawie upadłam, kiedy drzwi do łazienki zostały wyłamane. Agresywny i niezwykle seksownie wyglądający Roman wpadł do pomieszczenia. Pochylił się w przysiadzie, podczas gdy jego nakrapiane złotem oczy przeskanowały łazienkę.
"Cóż, to też jakiś sposób, żeby zwrócić jego uwagę." – Nyx przewróciła oczami.
Odmruknęłam jej: "To nie było częścią mojego planu, Nyx."
Gdy tylko mnie zauważył, jego wzrok przeniósł się ze mnie na krew, a na koniec na rozbite szkło. W jego ciemnych oczach odmalowało się zrozumienie, a złote plamki zdawały się zanikać.
Nawet z pulsującym bólem w krwawiącej stopie, zauważyłam, jak wybornie wyglądał Roman. Musiał przygotowywać się do snu, ponieważ miał na sobie czarną podkoszulkę bez rękawów i luźne szorty. Niestety jego rękawiczki wciąż były na swoim miejscu, podobnie jak maska. Jego włosy były jeszcze bardziej zmierzwione niż zwykle.
Miałam trudności z utrzymaniem się w pionie. Stałam na jednej nodze, jedną ręką trzymając się ściany, a drugą zaciskając na stanowczo zbyt małym ręczniku.
Roman podszedł do mnie, a ja niemal zadrżałam, gdy jego ubrane w rękawiczki dłonie wsunęły się pod moje pachy. Podniósł mnie jak wielkie dziecko i posadził na toalecie. Miejsca, w których mnie dotknął, wydawały się gorące i zarumienione.
Roman odwrócił się, a jego buty zachrzęściły na rozbitym szkle, gdy zaczął szukać czegoś w łazienkowej szafce. Wyciągnął apteczkę i wrócił do mnie.
Przypomniałam sobie, że nie byłam z niego w tym momencie zbyt zadowolona, i spróbowałam wstać. Jego ubrana w rękawiczkę dłoń wystrzeliła naprzód i popchnęła moje ramię w dół.
"Siedź." – rozkazał jego głęboki głos, nie pozostawiając miejsca na żadne dyskusje.
Zarozumiała, próbowałam wyrwać mu apteczkę. "Sama to zrobię."
Posłałam mu wściekłe spojrzenie, gdy odtrącił moją dłoń; jego grafitowe oczy były wpatrzone w moje.
"Czy nie tego właśnie chciałaś?" – Nyx uśmiechnęła się złośliwie w mojej głowie.
Przewróciłam oczami na jej arogancką postawę: "Owszem, ale nie kiedy jestem przebita szkłem i krwawię."
"Po prostu spójrz w dół." – jęknęła Nyx.
Spojrzałam na ręcznik, który zaledwie zakrywał moje ciało, i oblałam się rumieńcem. Złapałam mocno krawędź jedną ręką. Moje piersi były przyciśnięte do klatki piersiowej, wyglądając, jakby zaraz miały wyskoczyć z ręcznika. Dolna część zaledwie zakrywała moje najbardziej wrażliwe miejsce, za to obie moje nogi były w pełni wystawione na widok publiczny.
"Teraz spraw, by popatrzył." – Nyx uśmiechnęła się łobuzersko, zachęcając do tego zachowania.
Siedziałam cicho, gdy Roman wyciągnął kilka rzeczy z apteczki. Dzięki zdolności regeneracji Alfy rana zniknęłaby w dzień lub dwa, ale i tak pozostałam cicho.
Ciemne oczy Romana spotkały się z moimi i całkowicie mnie zniewoliły. Mogłabym przysiąc, że w jego obsydianowych oczach znajdowały się plamki innych kolorów, ale nie byłam wystarczająco blisko, żeby to stwierdzić.
Pisk zaskoczenia uciekł z moich ust, gdy Roman wyciągnął odłamek szkła z mojej stopy. Przez cały ten czas jego oczy ani na moment nie opuściły moich.
Wzięłam ostry oddech, gdy polał ranę alkoholem. Zdecydowanie wyglądała gorzej, niż myślałam. Była znacznie głębsza, a chodzenie na niej będzie cholernie bolesne.
Roman wyciągnął długi biały bandaż, ale go powstrzymałam.
"Pozwól mi się najpierw ubrać. Możesz owinąć ją w sypialni." Starałam się ukryć złośliwy uśmieszek błąkający się na moich ustach.
Roman skinął raz głową i opuścił łazienkę, a ja stłumiłam śmiech, spoglądając na roztrzaskane drzwi.
Wyjrzałam z łazienki i skrzywiłam się, widząc, że VIktor stoi odwrócony do mnie plecami, próbując dać mi trochę prywatności.
Pozwoliłam, by ręcznik upadł na podłogę pokrytą odłamkami szkła. Założyłam podkoszulkę na ramiączkach i majtki, wdzięczna, że wybrałam komplet z czarnej koronki.
Top był krótki i zostawiał mój tyłek na pełnym widoku. Koronkowa bielizna zakrywała większość moich pośladków, ale bez trudu można było przez nią prześwitywać. Dół i boki moich pośladków wystawały spod majtek.
Skrzywiłam się na ostry ból bijący z podeszwy mojej stopy i starałam się jak najbardziej unikać stawania na dywanie. Roman odwrócił się na dźwięk mojego wychodzenia z łazienki, a ja omal nie jęknęłam, gdy jego ciemne oczy zatrzymały się z powrotem na mojej twarzy.
Miałam zamiar zmusić go do zauważenia mnie.
Kuśtykając podeszłam do jednej z komód i pochyliłam się, by wyciągnąć parę szortów. Gdy wstałam, zauważyłam, że Roman znowu jest odwrócony do mnie plecami.
"Nie wyglądasz na faceta, który bałby się półnagiej dziewczyny." Przewróciłam oczami, utrzymując stabilny, równy ton głosu. Choć brzmiałam spokojnie, wewnątrz trzęsłam się jak galareta. Jego zapach już zdążył zakorzenić się w moim pokoju i drażniąco wirował wokół mojej głowy.
Moje nogi i pośladki były niemal nagie, podczas gdy piersi naciskały na cienki materiał podkoszulki. Nigdy nie spałam w staniku, więc moje sutki lekko stwardniały, ocierając się o szorstki materiał koszulki.
Roman odwrócił się do mnie przodem, uniósł brew i po raz kolejny postanowił milczeć.
"Spójrz w dół, Roman." Tym razem nie mogłam ukryć uśmiechu. Poczułam, jak kącik moich ust wędruje w górę, gdy patrzyłam mu w oczy. Niemało mu rzucałam wyzwanie, mając nadzieję, że nie zdoła oprzeć się przynęcie. Wszystko w nim krzyczało: pierwotny i dominujący; na pewno nie spodoba mu się, że rzuca mu wyzwanie mała dziewczynka.
Wiedziałam, że to niebezpieczna gra. Drażnienie i kuszenie wilka emanującego tak potężną siłą, ale nie potrafiłam się tym przejąć. W obecności Romana czułam się bezpiecznie, i nie mogłam sobie wyobrazić, by faktycznie mógłby mnie skrzywdzić. Te kilka razy, kiedy mnie dotknął, były lekkie, a wręcz delikatne.
"Sprytnie, sprytnie." – Nyx uśmiechnęła się złośliwie, w milczeniu również rzucając mu wyzwanie.
Czułam, jak moje oczy powoli zmieniają kolor, uśmiechając się kokieteryjnie do mojego niebezpiecznego ochroniarza. Czułam się, jakbym drażniła dzikie zwierzę, machając mu przed nosem nieodpartą przynętą.
Całkowite ciepło rozlało się po moim ciele, gdy jego ciemne oczy powoli przesuwały się po mojej sylwetce. Satysfakcja i podniecenie napłynęły do moich żył na widok powolnej drogi, jaką pokonywał jego wzrok po moim ciele.
Jego oczy pozostawiały na mojej skórze ślad gorąca, gdy wędrowały po każdym calu mojego ciała. Gdy dotarł do moich stóp, zamknął oczy. Kiedy znów je otworzył, znów patrzył mi prosto w twarz. Jedyną różnicą było to, że teraz w jego oczach wirowały duże płatki złota.
"To wcale nie było takie trudne, prawda?" Uśmiechnęłam się półgębkiem, siadając pośladkami na łóżku i wyciągając w jego kierunku stopę.
Obie z Nyx wiedziałyśmy, że to dopiero początek. Zrobiłyśmy wyrwę w jego metaforycznym pancerzu i wiedziałam, że następnym razem nie będzie stawiał tak wielkiego oporu.
Jego oczy pozostały pozbawione wyrazu, poza tym małym migotaniem czegoś ukrytego głęboko w ich wnętrzu. Roman kucnął i ujął moją stopę w swoją ubraną w rękawiczkę dłoń.
Starałam się nie skrzywić, gdy mocno obwijał bandaż wokół mojej stopy. Jego oczy opuściły moje tylko na ułamek sekundy, by zerknąć na zabandażowaną stopę.
Po raz kolejny zatraciłam się w złotych plamkach w jego przenikliwym spojrzeniu i w roztargnieniu przejechałam językiem po swoich wargach. Nyx przywoływała najróżniejsze myśli o naszym tajemniczym ochroniarzu, a ja pozwalałam się w nie wciągać. Chociaż jej obrazowe fantazje obejmowały o wiele więcej niż tylko długie, palące spojrzenia, nie potrafiłam się od nich oderwać. Nie mówię, że chciałam od razu wskoczyć z tym facetem do łóżka, ale nie powiem też, że nie czułam się kuszona.
"Dziękuję, Roman." Jego imię spłynęło z moich warg przypominając niemal mruczenie, więc postanowiłam zostawić mu prezent na pożegnanie. Wciągnęłam nogi na łóżko i przewróciłam się na brzuch. Z pośladkami odzianymi w koronkę, odwróconymi w stronę Romana, powoli przeczołgałam się po łóżku i wślizgnęłam się pod kołdrę.
Zanim zdążyłam się odwrócić i uchwycić jego spojrzenie, przyległe drzwi na przeciwległej ścianie zatrzasnęły się z hukiem.
"Mamy go." Mruczenie Nyx przślizgnęło się i zwinęło wokół mojej głowy.
Poszłam tej nocy spać z zadziornym uśmieszkiem na twarzy i po raz pierwszy nie męczył mnie ani jeden koszmar.
















