<Chapter>Rozdział 21: Rosnące podejrzenia </Chapter>
[Z perspektywy Genevieve]
Dopiero gdy odeszłam od boku Arthura, mogłam wreszcie swobodnie oddychać. Nie zdawałam sobie sprawy, ile niepokoju dusiłam w sobie od samego rana, dopóki moja klatka piersiowa nie rozluźniła się, a dłonie wreszcie nie przestały się trząść.
Choć to, że zostałam uznana za Lunę stada, było budujące, nadal czułam się nieco
















