Zastępcza Panna Młoda Kalekiego Alfy

Zastępcza Panna Młoda Kalekiego Alfy

Autor: Penelope Astley

Rozdział 4
Autor: Penelope Astley
28 kwi 2026
[Z perspektywy Genevieve] Kiedy samochody wjechały na teren Posiadłości Sterlingów, mój wzrok natychmiast przyciągnęły rozległe krajobrazy otaczające potężny dwór. Miejsce to otaczały wspaniałe, smukłe sosny, które okalały posiadłość niczym naturalny mur obronny. Wiedziałam, że Wataha Winterbourne słynęła z handlu, ale nic nie przygotowało mnie na ilość różnorodnych upraw i zasobów, które samodzielnie dostarczał ten majątek. Byłam naprawdę urzeczona. Znajdowały się tam sady i wytyczone sektory krzewów owocowych oraz grządek z warzywami – a wszystko to troskliwie pielęgnowane przez liczne grupy członków watahy. Każdy z nich wydawał się zdeterminowany, skupiony i dobrze przystosowany do pracy w tak rygorystycznych warunkach. Kiedy limuzyny przejeżdżały obok, część członków watahy oderwała wzrok od pracy, by rzucić szybkie spojrzenie na to, co się dzieje. Zastanawiałam się, czy ktokolwiek z nich wiedział, co się dzisiaj wydarza. Wszyscy wydawali się zajęci swoimi obowiązkami i nie było żadnych innych realnych oznak, że właśnie miał się odbyć ślub. Moje serce po raz setny od tego ranka skoczyło mi do gardła, gdy samochód w końcu się zatrzymał. Sam dom wyglądał jak wyjęty z bajki. Uważałam, że Posiadłość Ravenscroftów zawsze była miejscem pięknym i świadczącym o wysokiej pozycji społecznej. Nic jednak nie przygotowało mnie na architektoniczny majestat Dworu Sterlingów. To miejsce było olbrzymie, prawdopodobnie trzykrotnie większe niż mój dom. Jego konstrukcja z jasnoczerwonej cegły była ozdobiona białym marmurem i licznymi rzeźbionymi posągami z widokiem na gigantyczne tereny. Był elegancki, ale chłodny. Może dlatego, że Arthur w gruncie rzeczy mieszkał sam. Wzięłam kilka głębokich wdechów, mając nadzieję, że przygotuję się psychicznie na wydarzenie, które miało się wkrótce odbyć. Kierowca wysiadł i obszedł samochód, by otworzyć mi drzwi. Z bardzo potrzebną pomocą kilku pokojówek zdołałam z gracją wysiąść z auta bez zbytniego zamieszania. Starsza kobieta w elegancko wyglądającym mundurku wyszła nam na spotkanie z łagodnym uśmiechem. – Musi pani być panienką Genevieve – powiedziała. – Jestem Clara, tutejsza gospodyni. – Witaj, Claro. Miło mi cię poznać. – A ci państwo to z pewnością pani rodzina – przywitała się. – Jeśli zechcą państwo za mną pójść, zaprowadzę was do salonu. Zostałam poprowadzona wraz z rodziną do holu wejściowego, gdzie ze sporym zaskoczeniem odkryłam, że został on lekko przystrojony na tę okazję. Małe bukieciki świeżo ściętych i starannie ułożonych kwiatów zostały rozstawione w całym pomieszczeniu wraz z delikatnymi wstążkami z białej koronki. Salon był duży i naprawdę przestronny, z wysokimi sufitami. Dekoracje ciągnęły się przez całe pomieszczenie. Biorąc pod uwagę okoliczności, wszystko wyglądało nadspodziewanie godnie. Przez krótką chwilę naprawdę myślałam, że wszystko będzie dobrze. Może ostatecznie nie pożałuję tego małżeństwa. Jednak te pełne nadziei myśli zniknęły z mojej głowy w ciągu kilku sekund. W chwili, gdy odwróciłam głowę, by rzucić okiem na niewielką, prowizoryczną alejkę prowadzącą do ołtarza, zauważyłam, że obok niego, po prawej stronie, znajdował się wózek inwalidzki, maska i część protezy kończyny. Był to potwornie upiorny widok, który aż prosił się o jedno pytanie. Gdzie u licha był Arthur? – Emm... Gdzie on był? Czy Arthur jakimś cudem zapomniał, że on i ja mieliśmy dzisiaj wziąć ślub? Wątpiłam w to. Chociaż nie znałam Arthura osobiście, coś mówiło mi, że nigdy by nie zapomniał o czymś tak ważnym. Alfa taki jak on nie miał w zwyczaju popełniać lekkomyślnych błędów. Więc gdzie on, do cholery, był? Clara odchrząknęła. Wydawała się nieco zawstydzona, gdy przemówiła. – Alfa Arthur się nie pojawi, a te przedmioty są tutaj, by go reprezentować. Uniosłam brwi w szoku. – Mówisz poważnie? Skinęła głową. – A co z jego rodziną? – zapytałam. Ponownie pokręciła głową. – Nie mogli dzisiaj dotrzeć. Co to, do cholery, za ślub? Clara gestem wskazała reszcie mojej rodziny, by uprzejmie zajęli miejsca, a sama poszła przywitać się z kapłanem. Gdy tylko wyszła z pokoju, Arabella wybuchnęła niepohamowanym skrzekliwym śmiechem. Z sekundy na sekundę jej twarz stawała się coraz bardziej czerwona i aż brakowało jej tchu. – Och, to absolutnie komiczne – zaśmiała się Arabella. – Twój narzeczony nie miał nawet przyzwoitości, by pojawić się na własnym ślubie. Oczywiście nie szuka żony, ale kogoś, kto się nim zajmie. Moje policzki zapłonęły głębokim wstydem. Theodore lekko odchrząknął. – Arabello, może nie powinnaś... Arabella zignorowała go. – Daj spokój, czy tylko ja widzę, co tu się odstawia? Pomyśl tylko, jak dobrze się tu wpasujesz, Genevieve – ciągnęła. – W poprzednim domu byłaś praktycznie służącą, a teraz będziesz opiekunką potwornego kaleki w tym domu. Serce podskoczyło mi do gardła, a przez moje ciało przetoczyło się okropne uczucie. Arabella zawsze była odpychająca, ale nigdy nie zdawałam sobie sprawy, jak małą ma kontrolę nad własnym zachowaniem. Na miłość boską, stałyśmy dosłownie w domu Arthura, a ona najgorzej w świecie obrabiała mu tyłek. Tym, co jeszcze bardziej mnie denerwowało, było to, jak bezużyteczni w tym momencie byli Beatrice i mój ojciec. Żadne z nich nawet nie mrugnęło na zatrważające zachowanie mojej przyrodniej siostry. Odwróciłam się i spojrzałam gniewnie na młodszą dziewczynę, nie ukrywając wściekłości w głosie. – Zamknij się, Arabella! – syknęłam. – Nawet jeśli Arthur jest niepełnosprawny, wciąż zasługuje na twój szacunek. Te przedmioty są zwykłymi narzędziami, które pozwalają mu funkcjonować. Ale Arabella zaledwie uśmiechnęła się złośliwie i pokręciła głową. – Wow, nawet nie jesteś jeszcze mężatką, a już go bronisz. To jednocześnie urocze i żałośnie smutne. Właśnie kiedy miałam ponownie się na nią rzucić, rozległ się kolejny głos. – Słucham? Ton był spokojny, lecz autorytatywny i przyprawił mnie o dreszcze na plecach. Wszyscy odwróciliśmy głowy i ujrzeliśmy mężczyznę siedzącego na wózku inwalidzkim, mającego na twarzy półmaskę. Za nim stało dwóch członków personelu oraz jeszcze jeden mężczyzna, o którym założyłam, że był jego zaufanym asystentem. O dziwo, to mój ojciec zareagował jako pierwszy. – Alfa Arthur. Czy to naprawdę był on? Chociaż siedział na wózku inwalidzkim, mężczyzna był fizycznie sprawny i silny. Jego postawa emanowała pewnością siebie, roztaczając przytłaczającą aurę kogoś na wyższym stanowisku. Jego szafirowe oczy, ostra linia szczęki, opalona skóra i zmysłowe usta w połączeniu z maską i drogim strojem nadawały mu aurę tajemniczości i szlachetności. Aż chciałoby się zastanowić, jak olśniewająca musiała być jego twarz pod maską, co stało w jaskrawym kontraście z przerażającymi plotkami na jego temat. Jednak wszyscy wiedzieli, że pod maską jego twarz prawdopodobnie była poważnie poparzona, co sprawiło, że poczułam ukłucie litości. – P-przepraszam – wydukała potulnie Arabella. Mój ojciec odwrócił się, rzucając mojej przyrodniej siostrze słabe spojrzenie pełne dezaprobaty dla jej wcześniejszego zachowania. – Arabello, powinnaś lepiej kontrolować swoje słowa i wiedzieć, czy i kiedy wypada mówić takie rzeczy – zganił ją. – Być może powinnaś iść i poczekać w samochodzie. Walczyłam z ochotą, by przewrócić oczami na tę scenę. Oczywiście, nawet w takiej chwili mój ojciec pobłażał Arabelli. Arthur uniósł brew na tej połówce twarzy, która wciąż była widoczna. – To wszystko? – zapytał swobodnie. – Jako ktoś, kto ma tak niewyparzony język, myślę, że zasługujesz na to, by ci go wyrwano.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 4 – Zastępcza Panna Młoda Kalekiego Alfy | Czytaj powieści online na beletrystyka