[Z perspektywy Genevieve]
– Od teraz nie chcę, byś w ogóle zbliżała się do Juliana na krok – powiedział surowo Arthur.
Jego głos przeciął pogodną ciszę, w której pracowałam od wczesnego rana.
Byłam pewna, że w chwili wyjazdu Juliana sam dom w końcu zdołał odetchnąć. Niestety, usposobienie Arthura wciąż pozostawało drażliwe i zrzędliwe.
Nawet kiedy powiedziałam mu, że jeśli chodzi o Juliana, nie
















