Zastępcza Panna Młoda Kalekiego Alfy

Zastępcza Panna Młoda Kalekiego Alfy

Autor: Penelope Astley

Rozdział 6
Autor: Penelope Astley
28 kwi 2026
[Punkt widzenia Genevieve] Odkąd podjęłam pospieszną, zuchwałą decyzję, by pocałować Arthura, przyglądał mi się z trudnym do odgadnięcia wyrazem twarzy. Mimo że duchowny ogłosił nas mężem i żoną, i jego prawem było pocałować oraz objąć swoją Lunę, Arthur pozostał niewzruszony i nieruchomy. Sprawiało to, że czułam się niesamowicie nieswojo. Ochmistrzyni, Clara, musiała wyczuć rosnące napięcie w pokoju i szybko wyszła naprzód. – Ze względu na stan fizyczny Arthura po ceremonii nie przewidujemy tańców ani bankietu – wyjaśniła. Sądząc po spojrzeniach, które wymienili moi krewni, żadne z nich nie wydawało się zbytnio zrażone tym ogłoszeniem. Byłam wręcz pewna, że wciąż otrząsali się po wcześniejszych wybrykach Arabelli. Żadne z nich nie zamierzało zatrzymywać się tu na dłużej. Właściwie, w chwili gdy duchowny zszedł z ołtarza, natychmiast ruszyli w stronę wyjścia. Odezwałam się cicho, mówiąc Arthurowi, że odprowadzę rodziców. Theodore i Arabella szybko wsiedli na tylne siedzenie limuzyny, podczas gdy mój ojciec zatrzymał się, by posłać mi gniewne spojrzenie. – Jestem o wiele bardziej ostrożny w stosunku do Arthura, niż początkowo zakładałem – powiedział ponuro. – Ostrzegam cię, Genevieve. Przez wzgląd na to małżeństwo i życie twojego brata, nigdy nie możesz go rozzłościć. Innymi słowy, nie zepsuj tego, by Król nie odebrał im nagrody pieniężnej, którą zostali obdarowani. – Jeśli Arthur będzie niezadowolony, nie tylko stracimy łaskę Króla, ale cała nasza wataha może zostać zmieciona z powierzchni ziemi. Mimo że Arthur nie może stać na własnych nogach, jego zdolność do dowodzenia i prowadzenia swojej armii pozostaje nienaruszona – wyjaśnił z powagą. – Pamiętaj, musisz ostrożnie stąpać w obrębie tej watahy, ponieważ rodzina Arthura pochodzi z wielkiego, potężnego stada. Inni rodzice radzą swoim córkom, by mężowie dobrze je traktowali, ale mój ojciec zakończył swoje pożegnanie tak przerażającym ostrzeżeniem, że złamało mi to serce. Szczerze mówiąc, nie powinnam była spodziewać się niczego więcej. Jakkolwiek smutno by to nie brzmiało. Gdy się odezwałam, starałam się zwalczyć rozczarowanie brzmiące w moim głosie. – W porządku. Nie zapomnij zająć się moim bratem. Słysząc to, mężczyzna tylko burknął coś pod nosem i wsiadł do limuzyny razem z Beatrice. Powinnam była smucić się ich wyjazdem. Ale szybko dotarło do mnie, że jedynymi ludźmi, na których mi naprawdę zależało, byli ci, którzy w pierwszej kolejności nie mogli w ogóle pojawić się na ceremonii. Boczna szyba zaczęła opadać, ukazując jadący zawiścią wzrok Arabelli. Jej oczy wciąż były zaczerwienione i nieco opuchnięte od wylanych wcześniej łez. Jej usta wykrzywiły się w gorzkim grymasie. – Nie myśl, że wygrałaś. Twoje ciężkie dni dopiero się zaczynają. Cała ta wataha patrzy na ciebie i twoją rodzinę z góry. Kiedy wyjdę za Theodora, będę ukochaną Luną, podczas gdy ty jesteś nikim. Wow. Nawet po reprymendzie i karze nałożonej przez Arthura wciąż szukała sposobów, by zajść mi za skórę. Przewróciłam oczami i rzuciłam od niechcenia: – W takim razie mam nadzieję, że będziesz szczęśliwa, kiedy skończy się twój miesięczny areszt. Naprawdę zastanawiałam się, czy Arabella była w ogóle świadoma rzeczywistości, która czekała ją po tym, jak ona i Theodore staną na ślubnym kobiercu. Ponieważ to ja pomogłam Theodorowi odbudować jego sieci handlowe, przy okazji odkryłam wiele rzeczy na temat jego watahy. Na przykład wiedziałam, że duża część jego personelu była leniwa. Nie wspominając już o tym, że Stara Luna była chora, a ojciec Theodora słynął z porywczego charakteru. Wyobrażenie Arabelli o bajkowym życiu było prawdopodobnie dalekie od rzeczywistości. Wiedziałam jednak, że sama nie byłam w lepszym położeniu, więc nie chciało mi się przejmować mrzonkami Arabelli. Kiedy wróciłam do domu, ze zdziwieniem odkryłam, że Arthur czeka na mnie w głównym holu. – O czym kilka chwil temu rozmawiałaś z ojcem? – zapytał. Mój żołądek skręcił się z niepokoju. Cholera, nie spodziewałam się, że zada sobie trud, by mnie szpiegować, gdy odprowadzałam moją rodzinę. Większość z tego, co zostało powiedziane, prawdopodobnie nigdy nie powinna do niego dotrzeć. Próbowałam zbagatelizować tę rozmowę. – Właściwie o niczym. – Wzruszyłam ramionami. – Po prostu kazał mi schodzić ci z drogi i dawać przestrzeń, kiedy będziesz tego potrzebował. W ciągu kilku sekund poczułam, jak coś twardego wbija się w moje plecy. Spojrzałam przez ramię i odkryłam, że to Beta Arthura przykłada mi broń do kręgosłupa. Każdy mięsień mojego ciała stwardniał jak kamień, gdy powoli odwróciłam się, by spojrzeć na niego. – Co to ma znaczyć? – zapytałam drżącym głosem. – Patrz na mnie i odpowiadaj ostrożnie – ostrzegł mnie. – Chociaż Sebastian pewnie posługuje się bronią, to zawsze istnieje ryzyko ewentualnego przypadkowego wystrzału. Skupiłam wzrok na przenikliwych, niebieskich oczach Arthura. Zauważyłam, jak kącik jego ust unosi się w badawczym uśmiechu, gdy podjechał nieco bliżej mnie. Moje serce waliło w piersi, podczas gdy jego głos przetoczył się przeze mnie w zaciekłym, rozkazującym tonie. – Zapytam cię po raz kolejny... O czym rozmawiałaś z ojcem? Spróbowałam przełknąć gulę w gardle. – Mój ojciec chciał, żebym się tobą opiekowała i nie denerwowała cię. Ja poprosiłam go, żeby zajął się moim bratem. Nie było to całkowite kłamstwo... Po prostu nie była to cała prawda. Arthur zmrużył oczy, jakby próbował wyczytać coś więcej z moich wymijających wyjaśnień. Oparł się wygodnie na wózku, wyprostował ramiona i skrzyżował ręce na swojej szerokiej piersi. – Dlaczego zdecydowałaś się za mnie wyjść? – zapytał ostro. – Czy twoje intencje są w ogóle szczere, czy może uległaś życzeniom kogoś innego? Pokręciłam głową i uniosłam ręce, by załagodzić jego rosnący gniew. – Zapewniam cię, że to był mój własny wybór. Przechylił głowę, kontynuując przesłuchanie. – Dlaczego miałabyś dobrowolnie poślubić mężczyznę, który najprawdopodobniej do końca życia pozostanie kaleką? Lufa pistoletu wydawała się teraz być jeszcze bliżej, a mój niepokój zaczął gwałtownie rosnąć. Po raz pierwszy poczułam przytłaczającą siłę płynącą z obecności Arthura. Nie ulegało wątpliwości, że gdyby Arthur dowiedział się, iż wykorzystuję to małżeństwo do uratowania mojego brata, nie byłby zachwycony. Ostrzeżenie ojca odbiło się echem w mojej głowie. – Ostrzegam cię, Genevieve. Przez wzgląd na to małżeństwo i życie twojego brata, nigdy nie możesz go rozzłościć. – Zawsze cię podziwiałam – powiedziała szybko. – Twój sposób zarządzania i rozwijania watahy jest niemal legendarny. Słysząc o twoim wypadku, byłam zszokowana i głęboko zmartwiona. Gdy otrzymałam propozycję małżeństwa od Króla Alf, z radością ją przyjęłam, ponieważ wierzę, że potrafię się tobą zaopiekować, nawet jeśli jesteś przykuty do wózka. Znowu, moje słowa były tylko w połowie prawdziwe. Zawsze byłam w jakimś stopniu świadoma reputacji Arthura i szanowałam go za jego osiągnięcia. Jednak jego świat wydawał się tak bardzo odległy od mojego, a szansa na to, że kiedykolwiek poczuję do niego jakiekolwiek romantyczne uczucie, była znikoma. Arthur prychnął: – Podziwiałaś? Szybko skinęłam głową. Czułam, że pistolet wciąż celuje w sam środek moich pleców. – Jak to udowodnisz? – zapytał kpiąco. Boże. Próbowałam wytężyć umysł, żeby znaleźć coś... cokolwiek, co mogłabym powiedzieć. Przypomniałam sobie, jak słyszałam personel w mojej poprzedniej watasze, który plotkował o życzliwości Arthura w stosunku do ludzi na zdobytych przez niego terytoriach. – Podziwiam cię, ponieważ nie jesteś bezmyślnym mordercą. Nie zabijasz na oślep, ale pokonujesz tylko te Alfy, które są wysoce niegodne swoich tytułów. Ta niezwykła życzliwość jest częścią twojego poczucia sprawiedliwości. Twój niepokonany rekord symbolizuje tego rodzaju siłę. Rozprawiałam o jego cnotach, próbując namalować obraz jego osoby jako szlachetnej, prawej postaci. Zanim skończyłam mówić, byłam niemal pozbawiona tchu. Wyraz twarzy Arthura nie uległ zmianie. Wpatrywał się we mnie, a ja starałam się przekazać mu swoją szczerość. Po czymś, co wydawało się wiecznością, jego spojrzenie złagodniało, niemal jakby był rozbawiony. – Sebastian. Na to proste polecenie jego Beta opuścił pistolet, a powietrze wreszcie mogło ponownie wypełnić moje płuca. – Claro, zabierz ją i jej rzeczy, by mogła przebrać się w coś bardziej odpowiedniego – rozkazał, po czym odwrócił się, by odejść. Odetchnęłam z ulgą i osunęłam się na najbliższą ścianę. – A potem wyślij ją do mojej sypialni – dodał. Moje serce uderzyło w żebra... Wyglądało na to, że to jeszcze nie koniec.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 6 – Zastępcza Panna Młoda Kalekiego Alfy | Czytaj powieści online na beletrystyka