Zastępcza Panna Młoda Kalekiego Alfy

Zastępcza Panna Młoda Kalekiego Alfy

Autor: Penelope Astley

Rozdział 7
Autor: Penelope Astley
26 kwi 2026
[Narracja trzecioosobowa] W drodze powrotnej do gabinetu Beta Arthura, Sebastian, pchał jego wózek, podczas gdy na jego ustach igrał zaczepny uśmiech. Teraz, gdy obaj byli sami, mogli swobodnie wymieniać się swoimi przemyśleniami i opiniami na temat bieżących wydarzeń. A po różnego rodzaju nieprzewidzianych zdarzeniach, które miały miejsce w ciągu ostatnich kilku godzin, było o czym dyskutować. – Wie pan, szefie. Biorąc wszystko pod uwagę, właściwie udało panu się poślubić interesującą osobę poprzez to zaaranżowane małżeństwo – zauważył Sebastian. Arthur uniósł jedną brew i odchylił głowę, by zerknąć na stojącego za nim mężczyznę. – Interesującą? Beta skinął krótko głową. – Cóż, z pewnością jest odważna – zauważył. – Wydaje się być jedyną osobą, która nadal pana podziwia, po tym jak zaczął pan udawać kalekę. Arthurowi zawsze z łatwością przychodziło wracanie myślami do wydarzenia, które miało zaważyć na jego życiu. Tym, czego świat nie wiedział, z drobnym wyjątkiem kilku zaufanych sojuszników, był fakt, że Alfa Arthur Sterling wcale nie był sparaliżowany. Kiedy doszło do wypadku, powinien być w tamtym samochodzie i jechać do krawca na ostatnią przymiarkę. Jednak w tamtym momencie i tak był już spóźniony na wydarzenie, więc poprosił swojego biednego kierowcę, by odebrał garnitur za niego. Mimo że nawet nie było go w pojeździe, wieść o tym, że został poważnie ranny, rozeszła się z prędkością błyskawicy. Ułożenie w całość paskudnej prawdy nie zajęło mu dużo czasu; dość druzgocący i niepokojący fakt – ten wypadek samochodowy został zaplanowany z wyprzedzeniem. Co w zasadzie oznaczało, że ktoś wziął go na celownik. Oczywiście Arthur miał listę swoich stałych podejrzanych. Większość ludzi zdawała sobie sprawę z ostrożności i obaw Króla Alf wobec wciąż powiększającej się watahy Arthura. Miało to sens, że próbowałby zdusić Alfę w ten sposób, by powstrzymać go przed zdobyciem jeszcze większej władzy. Jednak istniało również prawdopodobieństwo, że zagrożenie nadeszło ze strony własnej rodziny Arthura. Czymś, czego nie wyobrażał sobie, że może mieć wspólnego ze swoją nową Luną, był brak wsparcia i troski ze strony rodziny. Kiedy Arthur usłyszał grubiański i skandaliczny sposób, w jaki rodzina Genevieve się do niej odnosiła, przypomniało mu to o jego własnych napiętych relacjach, jakie łączyły go z macochą i przyrodnim bratem. Dlatego bardzo możliwe było również, że wypadek samochodowy został zaplanowany także przez nich. Z drugiej strony Arthur przez lata dorobił się pokaźnej listy realnych wrogów. To, kto był prawdziwym winowajcą, stanowiło całkowitą zagadkę. Ale w chwili, gdy Arthur zorientował się, że wypadek był zaplanowany, uknuł swój własny plan – polegający na przekonaniu świata, że ktokolwiek za tym stał, odniósł sukces w jego okaleczeniu. Lepiej pozwolić im myśleć, że zostałem osłabiony, niż pokazać im, że ich przechytrzyłem. Tak więc przez kilka ostatnich miesięcy poświęcił swoje życie na funkcjonowanie w tym nowo stworzonym przez siebie wizerunku. Podczas gdy nikt nie podejrzewał go o to, że stanowi większe zagrożenie, Arthur krok po kroku realizował swoje własne, kluczowe plany. Potrzebował tylko czasu, by przeprowadzić odpowiednie śledztwo, aż prawda wyjdzie na jaw. Gdy tylko odpowiedzialna za to osoba zostałaby zdemaskowana, zamierzał wyciągnąć ją na zewnątrz i ukarać tak, jak na to zasługiwała. W międzyczasie Arthur doskonale wiedział również, co miał na myśli Król Alf, gdy nieustannie próbował zaaranżować dla niego Lunę. Nowa Luna oznaczała konieczność radzenia sobie z ciągłym czynnikiem rozpraszającym, a także potencjalnym szpiegiem pałętającym się po domu. Wiedział, że nie może otwarcie odrzucić propozycji Króla, mając świadomość, że zostałoby to uznane za brak szacunku. I z całą pewnością nie był to dla niego odpowiedni moment, by rzucić wyzwanie Królowi Alf i zawalczyć o jego obecną pozycję. Tak, w przyszłości nadejdzie czas, by to odpowiednio zaplanować... W tej chwili najważniejszą rzeczą, którą musiał się zająć, była nowa Luna, którą Król Alf tak dogodnie dla niego przygotował. Nawet po intensywnym przesłuchaniu Arthur wciąż nie był pewien, jak odbiera Genevieve. Martwił się możliwością, że może ona być szpiegiem i potencjalnie zrujnować wszystkie jego plany, zanim cokolwiek zostanie zrobione. Właśnie dlatego celowo odstraszył dwie pierwsze Luny, które dla niego przeznaczono. Łatwiej było sprawić, by to one odrzuciły propozycję Króla, a nie on. Szybko jednak odkrył, że Genevieve jest inna. Arthur nie mógł znieść sposobu, w jaki traktowała ją jej rodzina, i to w dniu jej własnego ślubu. Nie chciał się wtrącać. W końcu im bardziej Genevieve będzie zrozpaczona tym małżeństwem, tym większe prawdopodobieństwo, że z niego zrezygnuje. Tyle że tak się nie stało. Co więcej, Genevieve poszła o krok dalej i wręcz stanęła w obronie Arthura – kobieta, o której nic nie wiedział i która nie znała jego, była gotowa stanąć po jego stronie przeciwko własnej rodzinie. Nie spodziewał się, że Genevieve będzie tak zdeterminowana, by wyjść za niego, no i ten pocałunek... Choć Arthur niechętnie się do tego przyznawał, ten pocałunek niespodziewanie wyzwolił niezwykłą chemię. Prawie pragnął, by wykorzystał tę szansę, przyciągnął ją bliżej i go przedłużył. – Chyba nie zechce pan jej tak naprawdę zatrzymać? – zapytał Sebastian. Jego pytanie wyrwało Arthura z zamyślenia. – Oczywiście, że nie. Chciałem jej tylko pomóc. Nie spodziewałem się, że wywołam takie zamieszanie. Beta wzruszył obojętnie ramionami. – Zapewne. Jej wataha jest w zasadzie bezużyteczna. W końcu pańska była dziewczyna była... – Wielkość watahy nie ma znaczenia – uciął Arthur, docierając do gabinetu. Wstał z miejsca, powstrzymując Sebastiana od dalszych słów, i odsunął wózek inwalidzki na bok. – Powiedz służącym, by za pół godziny przygotowali wodę do kąpieli, a potem każ Genevieve przyjść do mojej sypialni. [Punkt widzenia Genevieve] Jakkolwiek piękna była ta suknia ślubna, ucieszyłam się, że mogłam ją z siebie zdjąć i wrócić do mojego normalnego ubioru. Narzucając na siebie szlafrok, zaczęłam rozpakowywać spakowaną wcześniej torbę. Pierwszą rzeczą, jaką udało mi się wyciągnąć, był niebieski naszyjnik mojej matki. Moje serce ścisnęło się z bólu, gdy zastanawiałam się, co pomyślałaby o ślubie, który przed chwilą miał miejsce. Do cholery, wciąż byłam strasznie wstrząśnięta spotkaniem z Arthurem, po tym jak wszyscy już wyszli. Jaka świeżo upieczona żona miałaby przystawiony pistolet przez własnego męża i byłaby przesłuchiwana? Zaczynałam rozumieć, jak przerażający był Arthur w rzeczywistości. Przyszłość nie zapowiadała się łatwo. Musiałabym być w jego obecności jeszcze bardziej ostrożna i grać rolę jego wielbicielki. Po tym, jak Clara zaprowadziła mnie do mojego nowego pokoju, okazała się na tyle miła, by zostać ze mną i pomóc mi rozpakować te nieliczne rzeczy, które ze sobą zabrałam. – Chcę ci podziękować za to, że stanęłaś w obronie Arthura przed swoją rodziną – powiedziała. – Bardzo mnie również cieszy świadomość, że od teraz jest tu pani domu, która dotrzyma mi towarzystwa. Wielka garderoba wciąż świeciła pustkami, ale szafka na kosmetyki była już wypełniona najróżniejszymi specyfikami. Florence chętnie pokazała mi piękne ubrania, które jej zespół był gotów dla mnie uszyć; wszystkie byłyby tworzone na miarę. Szczerze mówiąc, nie przepadałam za krzykliwymi, niewygodnymi strojami; wolałam ubrania, które ze sobą przywiozłam. Po długim procesie selekcji i rozmowach o nowej garderobie w drzwiach pojawił się służący i oznajmił, że Arthur czeka na mnie w sypialni. Mój żołądek zwinął się w supeł. Szybko zarzuciłam na siebie prostą, białą bawełnianą sukienkę i przygotowałam się do wyjścia. Chwyciłam naszyjnik mamy, wsunęłam go do małej bocznej kieszeni i ruszyłam w drogę. Po dotarciu do pokoju Arthura zapukałam, ale nikt nie odpowiedział. Zdecydowałam się pchnąć drzwi i od razu zauważyłam, że drzwi do łazienki były uchylone. Moja twarz zapłonęła rumieńcem w chwili, gdy Arthur pojawił się w zasięgu mojego wzroku. Wydawał się siedzieć w wannie, biorąc kąpiel. Był całkowicie nagi, z wyjątkiem maski, która wciąż zakrywała połowę jego twarzy. Delikatnie odchrząknęłam, by w ten sposób oznajmić swoją obecność. Odwrócił głowę. – Ach, tu jesteś – powiedział chłodno. – Chodź i zrób mi masaż.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 7 – Zastępcza Panna Młoda Kalekiego Alfy | Czytaj powieści online na beletrystyka