[Z perspektywy Genevieve]
Zanim w ogóle miałam szansę zapytać, komu moi rodzice postanowili mnie oddać, Beatrice wystąpiła naprzód z szerokim uśmiechem na twarzy.
– To Młody Alfa Arthur z Watahy Winterbourne – powiedziała.
Serce zamarło mi w piersi. W ciągu kilku sekund zaczął docierać do mnie szok.
Nie byłam pewna, kiedy przestałam nabierać powietrza do płuc. Wiedziałam tylko, że cała krew, która powinna krążyć w moim organizmie, uderzyła mi do głowy, przyprawiając mnie o zawroty i dezorientację.
Czekałam, aż ugną się pode mną kolana. Czekałam, aż widzenie tunelowe całkowicie zaćmi mi wzrok.
...Arthur Sterling...
Nie wiedziałam o nim nic osobistego, ale znałam reputację jego watahy. Wataha Winterbourne była obecnie największą watahą w kraju. Według tego, co słyszałam z urywków rozmów wśród personelu, Wataha Winterbourne zawdzięczała cały swój sukces swojemu Alfie.
Jeszcze trzy miesiące temu połączenie naszych watah poprzez małżeństwo byłoby niemożliwe. Nawet gdyby jakimś cudem miało do tego dojść, Beatrice zachowałaby ten wybór dla Arabelli.
Młody Alfa był chwalony za swoją urodę i niezwykłe umiejętności bojowe. Pokonał wielu źle zarządzających lub niezasługujących na swoją pozycję Alfów i zyskał przydomek Boga Wojny. Był niezwykle inteligentny i poszerzył swoje terytorium dzięki handlowi.
Nasza wataha naprawdę nie mogła się z nim równać.
Jednak trzy miesiące temu został koszmarnie ranny w poważnym wypadku samochodowym. Teraz krążyły słuchy, że wyglądał przerażająco, stał się niepełnosprawny, a jego temperament, z powodu tych życiowych zmian, stał się gwałtowny.
Wataha Arthura przestała się rozrastać, a plotki o tym, że Arthur nigdy nie wróci do zdrowia, zaczęły się szerzyć. Od tamtej pory zdążył już odprawić z kwitkiem – a raczej odstraszyć – dwie poprzednie narzeczone. Wydawało się, że nikt nie był w stanie poradzić sobie z tak odmienionym Alfą.
– Widzisz, to wszystko zostało zaaranżowane przez Króla – zrelacjonowała Beatrice.
– Króla? – Moje brwi natychmiast ściągnęły się w dezorientacji.
Co on ma wspólnego z czymś tak trywialnym? Chyba że...
Plotka głosiła, że z powodu ogromnej popularności Arthura, Król Alfa stał się dość nieufny wobec jego stale rosnącej potęgi.
Król Alfa, czując się zagrożony siłą Arthura i nieustanną ekspansją jego watahy, prawdopodobnie szukał sposobu, by dodatkowo go osłabić. To musiało być to.
Swatanie go z kimś takim jak ja, kto nie pochodził z wybitnie dużej i wpływowej watahy, oznaczało, że Arthur nie odniesie żadnych korzyści z ewentualnego małżeństwa. Bez wątpienia tamte kobiety również pochodziły z mniejszych watah.
Być może młody Alfa sam doszedł do dokładnie takiego samego wniosku.
– Dlaczego ja? – zapytałam bez ogródek. – Z pewnością nie mam mu do zaoferowania nic więcej niż dwie ostatnie Luny, które wcześniej zdążył odstraszyć.
– To prawda, Król Alfa już wcześniej próbował aranżować małżeństwa dla Arthura... bodajże raz czy dwa – ciągnęła Beatrice, lekceważąco machając ręką.
Zacisnęłam szczękę na jej beznamiętny stosunek do całej sytuacji. – Owszem, ale zawsze były one odwoływane jeszcze przed ślubem z powodu jego przerażającego wyglądu, co zresztą potwierdzało plotki.
Mój lęk przed tą sprawą był oczywisty, ale moja macocha z uśmiechem kontynuowała wyjaśnienia.
– Król jest skłonny zaoferować nam olbrzymią sumę pieniędzy za to małżeństwo. To szansa, którą powinniśmy przyjąć. Przemyślałam to i ponieważ Arthur ma dwadzieścia osiem lat, nie jest on dobrą partią dla twojej młodszej siostry. Ty jesteś starsza, więc musisz to być ty. Po prostu twojej siostrze podoba się Theodore, więc nieco zmodyfikowaliśmy ustalenia matrymonialne.
Na miłość boską. Wiedziałam, że wiek nigdy nie był tu prawdziwym problemem. Do cholery, miałam zaledwie dwadzieścia dwa lata, byłam zaledwie o cztery lata starsza od siostry.
Nawet nie pofatygowałam się, by ukryć pogardliwy grymas.
O tak, zmodyfikowaliście ustalenia matrymonialne kosztem wszystkiego, co budowałam i co było mi drogie.
Mój związek z Theodore'em naprawdę nie miał już żadnych szans. Sądząc jednak z jasnego obrotu spraw, najwyraźniej wcale nie przeszkadzała mu ta zmiana. Arabella pozostawała radośnie owinięta wokół jego ramienia, od czasu do czasu posyłając mi porozumiewawczy, zadowolony uśmieszek.
Moje serce tłukło się w klatce piersiowej tak zaciekle, że bałam się, iż zaraz pęknie. Gniew, który we mnie wrzał, pożerał mnie do szpiku kości.
Wiedziałam, że to tylko żałosna wymówka, której użyli, by nie musieć przyznawać się do prawdy. Pieniądze. Wszystko sprowadzało się do pieniędzy, które Król Alfa oferował mojej rodzinie. Mężczyzna podniósł stawkę w przypadku tej konkretnej propozycji, a moi rodzice z wielką chęcią rzucili się na tę okazję.
Zawsze byłam w tej watasze wyrzutkiem, nigdy nie doświadczając żadnych przywilejów, jakie powinna mieć prawowita córka Starszego Alfy. A teraz próbowali jeszcze wzbogacić się na moim małżeństwie?
– Nie możecie mnie do niczego zmuszać – powiedziała, z zamiarem wyjścia.
Głos mojego ojca zabrzmiał stanowczo i niepokojąco. – Może powinnaś raczej pomyśleć o swoim bracie bliźniaku, Percivalu.
Moje serce ścisnęło się boleśnie. Z niedowierzaniem odwróciłam się z powrotem, by spojrzeć na ojca.
Arthur nie był jedyną osobą, która ucierpiała w tragicznym wypadku. Mój brat bliźniak, Percival, również odniósł obrażenia w tym samym wypadku samochodowym sprzed trzech miesięcy. Teraz potrzebował do przeżycia różnego rodzaju aparatury.
Czy mój ojciec naprawdę używa życia mojego brata jako groźby?
– Percival jest twoim jedynym męskim dziedzicem. Chcesz przestać go ratować?
– Od trzech miesięcy jest przykuty do łóżka, a lekarz mówi, że Beatrice jest w ciąży z chłopcem.
Zszokowana, otworzyłam usta. Łzy, które wcześniej zdołałam powstrzymać, teraz popłynęły strumieniem.
W przeciwieństwie do Beatrice, mój ojciec wcale nie ukrywał przerażającej natury Arthura. Szantażował mnie zbiorowymi interesami i życiem mojego brata. Jeśli poślubię Arthura i przyjmę nagrodę od Króla, oni zajmą się Percivalem. Proste.
– Dobrze – powiedziałam, czując, jak mój głos drży.
Bolało mnie to niewyobrażalnie. Ale nie miałam wyboru.
[Z perspektywy trzecioosobowej]
Arthur Sterling, wysoki i przystojny, o twarzy całkowicie nieskazitelnej, stał przed wielkim oknem w swoim prywatnym gabinecie. Sebastian, jego lojalny Beta, stał bezczynnie obok biurka.
– Jak to możliwe, że kolejna kobieta zgadza się mnie poślubić? – zapytał mrocznie.
Sebastian odparł wprost: – Być może to ze względu na nagrodę od króla. Słyszałem, że była dość znacząca.
Alfa wypuścił zniecierpliwiony oddech i powstrzymał pogardliwy grymas. – Nieważne. Ucieknie jak wszystkie inne.
Odwrócił się, by spojrzeć przez ramię. – Wszystko inne powinno toczyć się jak zwykle, musimy uszanować królewskie ustalenia. Ale tak jak poprzednio, przygotuj dla mnie te rzeczy. Chcę dać tej młodej dziewczynie nauczkę za jej lekkomyślność.
Arthur zamierzał obalić słynne powiedzenie „do trzech razy sztuka”. Był gotów dopilnować, aby to małżeństwo nie doszło do skutku.
















