POV: MAEVE
Mój umysł gwałtownie zawirował w czystym osłupieniu. Przez kilka bolesnych sekund ogród wokół nas stracił wszelkie kolory i dźwięki. Po prostu gapiłam się na jego sztywną postawę, całkowicie nie mogąc przetworzyć jego absolutnej czelności.
– Słucham, co ty właśnie powiedziałeś? – zażądałam, a moja twarz wykrzywiła się w mieszance niedowierzania i odrazy.
– Słyszałaś – oświadczył Cormac
















