KIAN
Kian czekał na korytarzu prowadzącym do pokoju Very.
Stał tam już od piętnastu minut, oparty o ścianę z ramionami skrzyżowanymi na piersi.
Miał tego ranka ważne spotkanie, ale to mogło poczekać. Zobaczenie się z Verą było ważniejsze.
W końcu wyszła z pokoju, rozmawiając przez telefon.
– Nie. Nie należy podawać mu więcej niż dwa mililitry – powiedziała do słuchawki. Ale to było zanim za












