Ku mojemu zaskoczeniu, cała czwórka książąt stoi w drzwiach, gdy te otwierają się, by powitać Melisande. „Spodziewaliśmy się was”. Blondwłosy książę, który wydaje się najstarszy, zaprasza Melisande i mnie do ich domu. Na stoliku kawowym czeka już sześć filiżanek parującej herbaty.
„Nie spodziewałabym się niczego innego po Cyrusie” – stwierdza Melisande, skinąwszy głową w stronę brata o brązowych w
















