Nie minęła nawet pełna doba, odkąd zmusiłem Elarę do pozostania u mego boku, a ona już jęczała, stękała i narzekała na ten stan rzeczy.
— Chrapiesz przez sen — marudziła, gdy tylko obudziliśmy się następnego ranka. Nazwałem ją nocnym markiem i oznajmiłem, że wcale nie bawi mnie dzielenie z nią wygód mojego łóżka. Wtedy zaczęła rozwodzić się nad tym, jak to nawzajem przerywamy sobie sen, próbując w
















