Mężczyzna zachichotał, śmiejąc się albo z mojej odpowiedzi, albo z mojej próby wyrwania się z jego uścisku. Serce mi zamarło, gdy usłyszałam ciche echo kroków zbliżających się w naszą stronę.
— Proszę, po prostu mnie puść — błagam go, a w moich oczach stają łzy, gdy patrzę na niego z dołu; ręce drżą mi ze strachu, im bliżej są te kroki.
— Przykro mi, kiciu, nie da rady. Widzisz, przyszedłem do Gae
















