Drzwi skrzypnęły, a ja skrzywiłam się z bólu. Nie, nie znowu. Nie zniosłabym ponownego polewania szlauchem. Cordelia i Macy wchodziły tu już dwukrotnie, odkąd mnie związały, i moczyły mnie lodowatą wodą z pralkowego węża. Całe moje ciało było zdrętwiałe z zimna, godziny temu straciłam czucie w dłoniach i stopach. Zaczęłam tracić nadzieję, że przeżyję tę noc. Jedyną rzeczą, która trzymała mnie przy
















