Walczę z chęcią utraty przytomności. Muszę stąd uciekać i to szybko; jeśli teraz zemdleję, zginę. Podciągam się do pozycji stojącej; cała moja prawa strona pali jak żywym ogniem, ledwo mogę obciążyć nogę; kostka jest albo złamana, albo potężnie skręcona. Zaciskam zęby z bólu, powoli kulejąc przez łąkę, próbując znaleźć miejsce do odpoczynku i schronienia. Uderzam palcem o kamień i znów upadam. Zak
















