Usłyszałem skrzypienie schodów i starałem się nie jęknąć. Nie wiem, jak długo Zephyr i ja byliśmy tutaj na dole; wiedziałem tylko, że całkowicie straciłem kontakt z moim smokiem. Vermithrax zużył ostatki sił, by mnie uleczyć. Teraz odpoczywał głęboko we mnie, choć w moim osłabionym stanie nie było szans, by wkrótce doszedł do siebie. Całe moje ciało bolało od bicia, jakie zaserwowały mi wilki, i o
















