— Jak to: nie przyjedzie?! — warknąłem do królewskiego posłańca, wstając z wanny. Woda spływała ze mnie wszędzie dookoła. — Jest królem, ma obowiązek się stawić.
— Przykro mi, jeśli mnie pan źle zrozumiał — odpowiedziała przeraźliwie nudna posłanka. — To, co powiedziałam wcześniej, brzmiało: szczyt Alf został przełożony na późniejszy termin.
Posłanka miała mysie, brązowe włosy, beznadziejnie matow
















