Zdobyta przez Wiecznego Króla: Jego Szkarłatny Skarb

Zdobyta przez Wiecznego Króla: Jego Szkarłatny Skarb

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 2- Elara
Autor: Aeliana Thorne
15 cze 2026
Kiedy się obudziłam, moje oczy były ciężkie i opuchnięte. Wydarzenia z poprzedniej nocy powróciły do mnie ze zdwojoną siłą. – Nie, Lyro – jęknęłam, przyciągając kolana do klatki piersiowej. Głośny huk mnie wystraszył, wyrywając z meandrów wspomnień. Rozejrzałam się wokół i zauważyłam, że zostałam zamknięta w małej klatce. W pomieszczeniu znajdowało się dziesięć innych małych klatek, a każda z nich była zajęta przez ludzką kobietę, jedną bardziej egzotyczną od drugiej. Słyszałam o tym wystarczająco dużo, by zorientować się, że wylądowałam na targu niewolników. Miałam zostać wylicytowana przez wampira. Zostanę jego chodzącym bankiem krwi. Poczułam, jak po moich plecach przebiega dreszcz. Żałowałam, że mnie nie zabili. Szybko wyrzuciłam tę myśl z głowy. Nie, to dobrze, że łowcy zostawili mnie przy życiu. To da mi szansę na wywarcie zemsty za Lyrę. Zmuszę ich, by zapłacili. "Przysięgam ci, Lyro, że cię pomszczę", pomyślałam, kontynuując obserwację kobiet w pozostałych klatkach. Kobieta, która była najbliżej mnie, miała opaloną, oliwkową cerę, a jej włosy były kruczoczarne i kręcone. Musiała poczuć moje spojrzenie, ponieważ podniosła na mnie wzrok; jej oczy miały jasny, złocistobrązowy odcień. Jej uroda zapierała dech w piersiach. – Sloane – szepnęła, wskazując na siebie. W jej głosie dało się słyszeć delikatny akcent, którego nie potrafiłam jednoznacznie zidentyfikować. – Elara – odszepnęłam. – Jak długo tu jesteś, Sloane? – Trafiłam tu może ze dwa miesiące temu – odpowiedziała szeptem. – To będzie moja pierwsza aukcja. Czekali na jeszcze jedną osobę. Wzięłam głęboki oddech, wiedząc, że to ja byłam tą ostatnią osobą, na którą czekali. – Znasz jakieś inne dziewczyny? – zapytałam cicho. – Tylko Rosalie. – Szepnęła, wskazując na dziewczynę po drugiej stronie. – To będzie jej druga aukcja. Jeśli tym razem nikt jej nie wylicytuje, wilki wezmą ją dla siebie. Spojrzałam ponad Sloane na Rosalie. Była drobną dziewczyną. Miała długie blond włosy i bladą cerę w odcieniu kości słoniowej. Wyglądała na potulną i nieśmiałą, ale nadal była równie piękna co Sloane, na swój własny, unikalny sposób. – Oddadzą ją wilkom? – zapytałam. – Tak. – Sloane skrzywiła się. – Nasi porywacze mają nienasycony apetyt. Dziewczyny, które nie zostaną wybrane przez wampiry, są oferowane Wilkowi Alfie. Jeśli Alfa ich nie zechce, stają się seksualnymi niewolnicami łowców niewolników. Kiedy zostają seksualnymi niewolnicami, zazwyczaj nie żyją zbyt długo. W dniu, w którym tu przybyłam, jedna z dziewcząt stała się taką niewolnicą. Słyszałam jej krzyki przez całą noc. – Oczy zaszły jej łzami, gdy kontynuowała swoją opowieść. – Następnego ranka przeciągnęli jej zwłoki przez pokój i śmiali się z tego, jak żałosne są ludzkie kobiety i że nie potrafiła nawet zaspokoić ich żądz. – Sloane wykrzywiła twarz; w jej głosie brzmiało obrzydzenie. Zaczęłam panikować. Jeśli Rosalie z jej długimi blond włosami i drobną budową ciała nie została wybrana przez wampiry, to dlaczego miałyby wybrać mnie? Miałam niesforne, falowane, rude włosy, szmaragdowozielone oczy, a moje całe ciało pokrywały piegi. Choć przed ucieczką nie byłam gruba, to nie należałam też do chudych. Po tym, jak leżała na mnie sukienka, mogłam stwierdzić, że trochę schudłam, ale wiedziałam, że nie jestem tak wysportowana jak Rosalie. Z tego, czego dowiedziałam się o wampirach, wynikało, że są one pod każdym względem doskonałe. Ich skóra była nieskazitelna, bez śladu żadnych niedoskonałości, ich oczy miały mistyczny, lazurowy odcień, który zmieniał się w iskrzącą czerwień, gdy się pożywiali, a ich zapachowi nie można było się oprzeć. Byli zniewalający, co czyniło ich drapieżnikami idealnymi. Dlaczego wampir miałby się mną zainteresować? Czułam, jak mój jedyny promyk nadziei gaśnie. Zostanę oddana w ręce moich porywaczy i zmieniona w seksualną niewolnicę. Miałam nadzieję, że zdążę załatwić kilku z nich, zanim mnie zabiją. Kolejny głośny huk oderwał moją uwagę od Sloane. Uświadomiłam sobie, że dźwięk, który mnie obudził, pochodził od porywaczy otwierających klatki. Wyciągnęli Rosalie z klatki i wtedy zauważyłam, że kobieta za nią była świeżo wykąpana, ubrana teraz w skąpy strój kąpielowy, który niemal nie pozostawiał niczego wyobraźni. Mogłaby znaleźć się na okładce Sports Illustrated. Rosalie głośno płakała, gdy wyciągnęli ją na zaplecze. – Nie martw się – szepnęła do mnie Sloane. – Powiedziano mi, że nie wolno im cię dotknąć. Wampiry nie kupią niewolnicy, która została zepsuta przez wilki. Skinęłam głową, czując odrobinę ulgi. Rosalie szybko sprowadzono z powrotem. Jej blond włosy, świeżo umyte i rozczesane, lśniły teraz w świetle, a na sobie miała czarne bikini, które sprawiało, że jej skóra w kolorze kości słoniowej wydawała się niemal półprzezroczysta, co niesamowicie podkreślało jej duże niebieskie oczy. Wrzucili ją z powrotem do klatki i ruszyli w stronę celi Sloane. Otworzyli drzwi, złapali ją za ramię i wyciągnęli na zewnątrz. – Mmm – westchnął jeden ze zmiennokształtnych, przyciągając Sloane do siebie i wdychając jej zapach. – No proszę, jaka z ciebie ślicznotka. – Szepnął jej do ucha. Widziałam, jak Sloane drży ze strachu, starając się stać nieruchomo. – Uczynisz nas bogatymi – warknął wilk, a jego dłoń powędrowała w górę, obmacując pierś Sloane pod koszulą. Oczy Sloane napełniły się łzami; stała cicho, czekając, aż porywacz zaprowadzi ją do łaźni. – Rocco. – Rozległ się znajomy głos przywódcy. – Łapy precz od towaru. Wiesz, że wampiry uwielbiają te egzotyczne. – Tak, Beto Sterling. – odpowiedział Rocco, natychmiast puszczając Sloane. – Chodź, cukiereczku. – Rocco uśmiechnął się szyderczo. – Nie mogę się doczekać, aż cię rozbiorę. Te słowa musiały przelać czarę goryczy, ponieważ łzy, które zgromadziły się w oczach Sloane, zaczęły swobodnie spływać po jej policzkach, gdy próbowała rzucić się z powrotem do swojej klatki. – Nie! – krzyknęła. – Proszę, nie pozwólcie mu zabrać mnie z powrotem! – błagała. Wszystkie kobiety odwróciły głowy w stronę klatki Sloane, by zobaczyć, o co całe to zamieszanie. Przywódca, Beta Sterling, wyłonił się z cienia, kierując się w stronę klatki Sloane. – Odsuń się, Rocco. – Warknął Beta Sterling. – Nie chcemy, żeby zrobiła sobie krzywdę. Rocco usunął się z drogi, a Beta Sterling chwycił Sloane w talii i podniósł ją, jakby nic nie ważyła, prowadząc ją w stronę drzwi łaźni. Osunęłam się na dno mojej klatki, przyciągając kolana do klatki piersiowej i oplatając się ramionami, czując, jak narasta we mnie przerażenie przed nieznanym. Przez zamknięte drzwi łaźni wciąż słyszałam jęki Sloane. Moja dłoń uniosła się i powędrowała do naszyjnika, który dostałam od rodziców na osiemnaste urodziny. Był to złoty medalion w kształcie serca, wewnątrz którego znajdowało się zdjęcie mojej rodziny, zrobione tuż przed moimi siedemnastymi urodzinami. Wszyscy wyglądaliśmy wtedy na takich szczęśliwych, beztroskich, w pełni nieświadomych okrucieństw panujących na tym świecie. To krótko po zrobieniu tego rodzinnego zdjęcia pojawiły się istoty nadprzyrodzone. Najwyraźniej współistnieli z nami przez cały czas, a my o tym nie wiedzieliśmy, ale coś się wydarzyło, co zniszczyło ich relacje z ludźmi, sprawiając, że zaczęli postrzegać nas jako zwierzynę, którą w rzeczywistości byliśmy. Moja rodzina wolała pozostać nieświadoma wydarzeń zachodzących na świecie; mieszkaliśmy w małej wiosce wtulonej w zbocze góry, więc cokolwiek działo się na świecie, było daleko od nas. Gdyby to tylko była prawda. Łowcy pojawili się po raz pierwszy tydzień po moich osiemnastych urodzinach, najeżdżając wioskę, ale na szczęście mój ojciec zbudował bezpieczny schron, w którym mogłyśmy się ukryć. Wrócili tydzień później i znów splądrowali wioskę; mama i tata kazali mi wtedy zabrać Lyrę i uciekać. Miałam się z nimi spotkać nad Jeziorem Kryształowego Odłamka. Stamtąd mieliśmy popłynąć łodzią do Lodowcowego Sanktuarium, które zostało opuszczone stulecie temu; mój tata uważał, że będziemy tam bezpieczni. Usłyszałam otwierające się drzwi łaźni, co wyrwało mnie z zamyślenia. Zatrzasnęłam medalion, zdjęłam go z szyi i schowałam w rogu klatki, nie chcąc ryzykować, że mi go odbiorą, gdy zaprowadzą mnie do łaźni. Szlochająca Sloane została rzucona do swojej klatki. Ubrali ją w rubinowoczerwone bikini, które uwydatniało odcień jej skóry i kolor oczu. Zapletli jej włosy w jeden warkocz, zostawiając kilka swobodnych pasm, by okalały twarz. – Nic ci nie jest? – zapytałam bezgłośnie Sloane, gdy porywacze odwrócili się, by zamknąć jej klatkę. Przytaknęła, ale jej oczy mówiły co innego. Usłyszałam brzęk otwieranych drzwi mojej klatki i odwróciłam wzrok od Sloane, by spojrzeć w tamtą stronę. – Ach, moja piękna mała wojowniczko. – Beta Sterling uśmiechnął się, łapiąc mnie za ramię i wyciągając na zewnątrz. – Szkoda, że twojej siostrze się nie udało. – zaszydził. Mocno ugryzłam się w język, czując nieodpartą chęć wbicia mu pazurów w twarz. Musiałam panować nad emocjami, wkrótce będę wolna od tych zmiennokształtnych... miejmy nadzieję. Szłam cicho w kierunku łaźni; moje serce waliło jak młot w oczekiwaniu na to, co miało nadejść. Kiedy drzwi otworzyły się, a potem szybko zamknęły za moimi plecami, ze zdziwieniem dostrzegłam starszą kobietę siedzącą przy wannie, ze szczotką do szorowania w dłoni. – No pospiesz się, kochanieńka. Nie mamy całego dnia. Aukcja zacznie się lada chwila. Rozejrzałam się i zauważyłam, że jesteśmy same w pomieszczeniu. – Nawet nie próbuj uciekać, skarbie. Może i jestem stara, ale nadal potrafię cię dogonić, a byłoby wielką szkodą, gdybym musiała cię zabić. – Uśmiechnęła się, a jej oczy błysnęły złotem. Przełknęłam z trudem ślinę, podchodząc do wanny. Była jedną z nich. Nigdy wcześniej nie widziałam Starszej z tak bliska. – Właśnie tak. Dobra dziewczynka – powiedziała, zachęcając mnie do wejścia do wanny. – Ręce do góry. – Zrobiłam, o co prosiła. Ściągnęła mi sukienkę przez głowę i pozbawiła mnie bielizny. – A teraz do wanny, kochanieńka. Weszłam do wanny i wydałam z siebie cichy jęk z powodu ukropu. Moja oliwkowa skóra przybrała jaskrawoczerwony odcień od gorąca; ona wzięła szczotkę i wyszorowała każdy cal mojego ciała, każdy zakamarek i najmniejszą szczelinę. Następnie szybko wtarła szampon i odżywkę w moje włosy, jednocześnie rozczesując wszystkie kołtuny. – Ojejku, ojej. – Szepnęła cicho. – Jaki skarb krył się pod tym całym brudem. – Skinęła na mnie, bym wstała, a ja chętnie posłuchałam. Byłam gotowa, by wreszcie wyjść z parującej wody. Podała mi szmaragdowozielone sznurkowe bikini. Ubrałam je i zauważyłam, że góra ledwie zakrywa mi piersi; jeden zły ruch i pierś wypadłaby na widok publiczny. Dół wcale nie był lepszy; moja bielizna pozostawiała wyobraźni znacznie więcej. – Cóż, jeśli nie spodobasz się wampirom, kochanieńka, wiem, że Alfa na pewno zwróci na ciebie uwagę. Twoje ciało wręcz ocieka seksem. Zadrżałam na samą myśl o Wilku Alfie. Wolałabym zostać całkowicie wysuszona z krwi przez wampiry, niż zostać zmuszona do seksu ze zmiennokształtnym. – Harrison! – Krzyknęła staruszka. – Jest gotowa, by wrócić do klatki! Beta Sterling wszedł z powrotem do pomieszczenia. Jego oczy rozbłysły złotem, gdy na mnie spojrzał, a jego wilk wydał mimowolny warkot. Złapał za szlafrok i rzucił nim we mnie. – Zakryj się – syknął. – Nie zamierzam wybijać wszystkich moich ludzi z twojego powodu. Z chęcią go ubrałam, wdzięczna za cokolwiek, co mogło zakryć moje ciało, gdy eskortował mnie z powrotem do klatki.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 68

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

68 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 2- Elara – Zdobyta przez Wiecznego Króla: Jego Szkarłatny Skarb | Czytaj powieści online na beletrystyka